Pieniądze? Ibisz zostawia to innym. Sam pyta tylko siebie o jedno - czy chce to zrobić całym sobą.

Krzysztof Ibisz nie jest typem, który targu je się o stawkę przy kawie z producentem. W wywiadzie dla Gazeta.pl przeprowadzonym przez Małgorzatę Rozenek-Majdan prezenter Polsatu po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o tym, jak wygląda jego zawodowa kuchnia.

'Interesuje mnie z projektu - projekt'

Rozenek zapytała wprost: dlaczego Ibisz tak rzadko mówi publicznie o zarobkach? Odpowiedź była prosta i bez owijania w bawełnę.

"Nie chcę mówić, że to nie jest ważne, bo to, oczywiście, jest ważne. Natomiast ja nie negocjuję, nie uczestniczę w rozmowach. Mam zaufane osoby, które to robią. Interesuje mnie z projektu - projekt" - powiedział Ibisz w rozmowie na Gazeta.pl.

Innymi słowy: ma agentów od brudnej roboty, a sam skupia się na tym, co go kręci. Brzmi jak marzenie, prawda?

Drugi warunek, który Ibisz stawia przed podpisaniem czegokolwiek, jest równie prosty. Chodzi o przeczucie - i to dosłownie całego ciała.

"Tak naprawdę pytam zawsze siebie, czy ja ten projekt chcę zrobić, czy cały mój organizm mówi: tak, to jest bardzo fajne" - wyznał prezenter.

Rozenek nie odpuściła - i powiedziała głośno to, o czym wszyscy wiedzą

Małgorzata Rozenek-Majdan nie zamierzała jednak kończyć rozmowy na filozofii. Przy końcu wątku przycisnęła kolegę po fachu do ściany i powiedziała wprost to, o czym branża od lat szepce.

"Ja wiem, że ty masz bardzo dobry kontrakt gwiazdorski, że stawki, które masz na rynku należą do czołówki, więc zarabiasz bardzo przyzwoite pieniądze. I wiem, że dostałeś niesamowite pieniądze za reklamę ostatnią, którą zrobiłeś" - oznajmiła prowadząca podczas wywiadu na Gazeta.pl.

Ibisz nie zaprzeczył. Nie potwierdził też konkretnych kwot - ale milczenie w pewnych sytuacjach mówi więcej niż słowa.

Jedno jest pewne: facet, który od lat prowadzi „Taniec z Gwiazdami" i jest twarzą Polsatu, nie narzeka na brak propozycji. Ani na brak zer na koncie. Pytanie tylko, ile jeszcze projektów jego organizm zdąży zaakceptować - i czy kiedyś dowiemy się, co tak naprawdę odrzucił.