Trzy razy wygrać 'Taniec z gwiazdami' - i dobrowolnie z niego odejść. Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke w podcaście 'Miłość' powiedzieli wprost, co przez lata robiło z nich mistrzów parkietu.

Większość tancerzy chce błyszczeć. Żudziewicz i Jeschke postanowili gasić własne światło - i właśnie dlatego wygrywali.

Sekret, który zajął im lata, żeby odkryć

Jacek Jeschke w podcaście 'Miłość' powiedział to bez owijania w bawełnę: gwiazda ma świecić, nie tancerz. 'Naszą ideą było zawsze to, żeby gwiazda była najbardziej widoczna, świeciła obok nas, a nie my' - wyjaśnił 34-latek. Hanna doprecyzowała w tej samej rozmowie z Anną Dec: 'To mają być kroki, choreografie, dzięki którym jej naturalny rytm będzie jeszcze bardziej pokazany.'

Ale przyznają, że nie zawsze tak to wyglądało. Na początku też chcieli się popisać. 'Pewnie było tak, że chcieliśmy sami zrobić jak najlepszą robotę, stworzyć jakąś fajną choreografię' - powiedział Jeschke. Dopiero doświadczenie - taneczne i życiowe - nauczyło ich, że emocja gwiazdy jest ważniejsza niż perfekcja formy. 'Zrób te trzy kroki mniej, żeby uwidocznić tą gwiazdę' - to zdanie Jacka brzmi jak cała filozofia ich sukcesów w jednym.

Razem startowali w programie 11 razy. Oboje wygrali go trzykrotnie. Do tego ślub, córeczka Róża i wspólne życie zbudowane wokół tańca. Rzadko kiedy praca i prywatność tak bardzo się przeplatają.

Dlaczego odeszli - i czy na zawsze?

Decyzja o przerwie od 'Tańca z gwiazdami' dojrzewała w nich przez dłuższy czas. Jacek zdradził w podcaście, że sygnał przyszedł już podczas poprzedniej edycji - tej, w której dotarli do finału. 'Z jednej strony szczęście, że doszliśmy do finału, ale z drugiej strony mieliśmy jeszcze mniej czasu dla naszej córki' - przyznał. W finale wiedzieli już, że biorą przerwę.

Jeschke nie ukrywa, że produkcja pochłania czas, którego nie widać na ekranie. 'Zwykłe nagranie, wyjazd, wywiad, przymiarka na koniec Warszawy' - to wszystko razem zaczęło za dużo kosztować. Hanna dodała, że przerwy są jej potrzebne do naładowania baterii i - jak to ująć - uzupełnienia zapasów kreatywności. Bez odpoczynku nie ma jakości na parkiecie.

Całkowite zniknięcie z programu nie wchodzi w grę - Jeschke pojawi się w nadchodzącej edycji jako choreograf. Czyli TzG ich nie traci, tylko dostaje inaczej.

Pytanie brzmi: czy po przerwie wrócą jako para tancerzy i znowu wygrają? Bo jak dotąd - kiedy Żudziewicz i Jeschke decydowali się zatańczyć, parkiet był ich. Co sądzicie - dajcie znać w komentarzach.