Agnieszka Hyża sięgnęła po telefon. Nie aby komuś wyrzucać, ale żeby wyjaśnić sobie sposób myślenia drugiej osoby - dokładnie tego, czego brakuje w aferze "Nigdy w życiu 2". Prowadząca "halo tu polsat" zamiast przybrać stronę Jabłczyńskiej, Szelągowskiej czy Grocholi, wybrała grę meta: skrytykowała system, w którym całe zamieszanie się rozprzestrzenia.

Hyża: dialog zamiast oświadczeń

Agnieszka Hyża nie przyszła do mediów aby osądzić, kto ma rację w sporze o kontynuację "Nigdy w życiu". Zamiast tego sięgnęła do swojego wykształcenia socjologicznego i sformułowała tezę, która rozsiada się jak bomba w czasach mediów społecznościowych: może problem to nie konflikt, lecz brak rozmowy.

"Pomyślałam, że może największym problemem tej historii wcale nie jest to, kto zagra Tośkę. Tylko to, jak bardzo przestaliśmy ze sobą rozmawiać, zanim zaczniemy rozmawiać o sobie publicznie" - napisała na Instagramie. To nie była bierna obserwacja. To był wyrzut.

W rozmowie ze śniadaniem prasowym "halo tu polsat" rozwinęła myśl: "To co mnie w tym wszystkim najbardziej uwiera, to że spór medialny już właściwie przykrył jakąś prawdziwość tego wszystkiego i źródło. Jesteśmy zmuszani do tego, żeby obrać jakąś stronę".

Publiczność z popcornem robi z tego cyrk

Hyża wskazała palcem na nas - odbiorców, którzy z dziką chęcią śledzą każde oświadczenie, każde przeprosiny, każde wyjaśnienie. "Jak już do tego dochodzi publiczność z popcornem, to w ogóle się z tego robi galimatias, że oświadczenie odpowiada na oświadczenie, tłumaczenie na tłumaczenie, przeprosiny przeprosinami gonią" - narzekała.

To spirala bez wyjścia. Każde wyjaśnienie Jabłczyńskiej rodzi oświadczenie Grochoły, które wymaga komentarza Szelągowskiej, a potem całej branży. Media nakręcają maszynę, my wrzucamy opał, a prawda gdzieś tam znika między zdaniami.

Hyża podkreśliła, że nie zna wszystkich faktów - tak jak większość z nas. "To jest sytuacja, w której każdy w tym samym momencie może mieć rację. I nie nam, publiczności, z tym polemizować i dyskutować". Słowa jak woda, ale nasze uszy już przyzwyczajone do medialnemu hałasowi.

Stop u źródła

Proszęda "halo tu polsat" sformułowała postulat: sprawa nie powinna eskalować na forum publicznym. Już na samym początku ktoś powinien powiedzieć stop - zadzwonić, porozmawiać, bez kamer i Instagrama.

Czy ktoś to usłyszał? Raczej nie. Afera "Nigdy w życiu 2" toczy się dalej, a media - w tym my - czerpią z niej paliwo. Hyża wcisnęła guzik refleksji, ale system mediów społecznościowych już naciskał na pedał gazu.

Co na to fani? Czy zgadzacie się z Hyżą, że brakuje nam zwyczajnej rozmowy?