Podium ma, tytuły ma, legendę ma. Tylko jedno miejsce na Dakarze wciąż nie daje mu spać.

Krzysztof Hołowczyc skończył 64 lata i oficjalnie jest na sportowej emeryturze od 2015 roku. Ale słowo "emerytura" najwyraźniej w jego słowniku nie istnieje - przynajmniej nie tam, gdzie chodzi o Rajd Dakar.

"Jak stanę na środku podium, będę rozliczony"

Hołowczyc to trzykrotny rajdowy mistrz Polski, mistrz Europy z 1997 roku i człowiek, który w Rajdzie Dakar dwa razy kończył na piątej pozycji, a w 2015 roku stanął na podium - na trzecim miejscu. Dla większości sportowców brzmi to jak spełnienie marzeń. Dla niego - nie do końca.

"Cały czas myślę o Dakarze. Na Dakarze byłem na podium, ale stałem z boku. Jak stanę kiedyś na środku podium, wtedy powiem, że z Dakarem też jestem już rozliczony, dogadany" - powiedział w rozmowie z Plejadą.

Środek podium. Pierwsze miejsce. To jedyne, czego w tej układance brakuje. I właśnie dlatego 64-latek nie zamierza odkładać kasków na półkę.

Żona Danuta ma inne plany dla męża

Danuta Hołowczyc na marzenia rajdowca patrzy z nieco mniejszym entuzjazmem. Rajdowiec sam to przyznaje - bez owijania w bawełnę.

"Głównym człowiekiem, który takie życzenie ma, jest moja żona, która mówi: 'może wreszcie już nikomu byś niczego nie udowadniał?'. Ja mówię, że już nie udowadniam nikomu niczego, tylko najbardziej sobie, bo ciągle myślę, że to wyzwanie jest dla mnie chęcią do życia, jest radością życia" - wyjaśnił w tej samej rozmowie z Plejadą.

Brzmi jak klasyczny pat w związku - on chce ścigać się przez pustynię, ona chce spokoju. Najbliższa edycja Dakaru odbędzie się w 2027 roku. Czy Hołowczyc faktycznie stanie na starcie? Na razie nie wiadomo. Ale biorąc pod uwagę, że jeszcze w 2021 roku wygrał Baja Poland - czyli kilka lat po "emeryturze" - stawianie na jego rezygnację to ryzykowny zakład.

Co na to fani - trzymacie kciuki za start legendy, czy może racja jest po stronie Danuty? Piszcie w komentarzach.