Hanna Śleszyńska (67 l.) uchodzi za osobę bezkonfliktową, ale ma swoje słabości. W rozmowie z TVP Info wyznała, że tylko dwie osoby potrafią ją wyprowadzić z równowagi i sprowokować do prawdziwej kłótni.

# Hanna Śleszyńska o kłótniach. Tylko dwie osoby potrafią ją 'rozpędzić'

Hanna Śleszyńska słynie z harmonijnych relacji. Przyjaźni się z byłym partnerem Piotrem Gąsowskim, wspólnie spędzają wakacje i święta, budują razem patchwork rodzinny. Wszystko wskazuje na to, że aktorka ma dar do konstruktywnego podejścia do życia. Ale - i tu jest haczyk - potrafi się wściekać.

Gąsowski i syn. Ci dwaj potrafią ją rozjątrzyć

W wywiadzie dla "TVP Info Publicystyka" Śleszyńska przyznała wprost: mimo że uważa się za osobę wolną od konfliktów, są dwie osoby, które skutecznie ją rozpędzają. Pierwszą jest Piotr Gąsowski - jej były partner, z którym przez 14 lat tworzyła jedną z bardziej znanych par polskiego show biznesu. "Jedyna osoba, z którą się naprawdę kłóciłam i wywoływałam takie emocje, to był właśnie Piotrek Gąsowski" - wyznała aktorka.

Drugą osobą, która potrafi ją skłonić do emocjonalnych wybuchów, jest ich wspólny syn. "Nasz wspólny syn, w sytuacjach, w których dociska, potrafi znaleźć taki punkt, że ja odpalam takie jakieś swoje emocje i potem myślę: po co ja takie rzeczy mówię" - opisała Śleszyńska. Jej słowa brzmią jak wyznanie kogoś, kto mimo wszystko pozostaje człowiekiem - nawet osoby znane z dystansu i opanowania mają swoje punkty zapalne.

"Reszta świata nie"

Aktorka podkreśliła, że poza tymi dwiema osobami nie ma potrzeby wdawania się w konflikty. "Ja się właściwie nie kłócę z ludźmi, nie mam takiej potrzeby. Chyba tylko te dwie osoby takie emocje we mnie wywołują. Reszta świata nie" - stwierdziła Śleszyńska z charakterystyczną dla siebie szczerością.

Warto pamiętać, że Śleszyńska jest zodiakalnym Baranem - znakiem słynącym z temperamentu i bezpośredniości. Jednak przez lata nauczyła się kontrolować te skłonności. Rozstanie z Gąsowskim 25 lat temu opisuje jako naturalne - mieli po prostu inne podejście do życia. Dziś razem z byłym partnerem tworzą wzór dla innych par, które nie potrafią pozostać w przyjaźni po rozstaniu.

Ale jak sama przyznaje, czasem nawet najspokojniejsi ludzie mają swoje granice. I czasem je przekraczają.

Co na to fani?

Wyznanie Śleszyńskiej wzbudza refleksję: czy rzeczywiście możliwe jest pełne rozdzielenie się od kogoś, z kim dzieliliśmy lata? Czy zawsze zostaje coś, co potrafi nas wyprowadzić z równowagi? Dla wielu obserwatorów jej relacja z Gąsowskim to inspiracja - dla innych może być dowodem, że nawet najlepiej ułożone związki zostawiają ślady.