Piotr Gumulec robi w Tańcu z Gwiazdami to, czego nikt się po nim nie spodziewał - wytrwał aż do siódmego odcinka. Jego żona? Pewnie też nie. Artysta kabaretowy właśnie ujawnił, jak naprawdę żona reaguje na jego treningi i nieobecność w domu.
Disney Night zbliża się wielkimi krokami
W najbliższą niedzielę Taniec z Gwiazdami przygotowuje wyjątkowy odcinek pełen magii Disneya. Na scenie pojawią się Edyta Górniak i Natalia Kukulska, które zaśpiewają przeboje z kultowych filmów - od Pocahontas po Króla Lwa. Wśród tancerzy znajdzie się również Piotr "Guma" Gumulec z partnerką Julią Suryś-Stromecką.
Artyst kabaretowy nie spodziewał się, że dotrze tak daleko. Szczególnie jego żona - jak sam przyznał w rozmowie z Faktem.
"Ona mnie zna najlepiej, a ja wciąż ją zaskakuję"
Na pytanie o to, czy żona narzeka na jego częste treningi i nieobecność w domu, Gumulec odpowiedział wymijająco, ale szczerze. "Drażliwy temat. Nie komentujmy, nie rozmawiajmy na ten temat" - powiedział z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru.
Jednak szybko przeszedł do rzeczy. "Nikt się nie spodziewał, a na pewno nie ona, bo ona mnie zna najlepiej, że ja będę w siódmym odcinku. Myśleliśmy, że ta przygoda skończy się jeszcze w lato" - przyznał.
Okazuje się, że Gumulec liczył na odpadnięcie już w trzecim czy czwartym odcinku. Były dwa takie edycje, w których nikt nie opuścił parkietu, co dodatkowo wydłużyło jego pobyt w programie.
Pracowne perturbacje
Nieoczekiwany sukces w TzG zmienił Plans artysty. "Nie zakładaliśmy tego zarówno w rodzinie, jak i zawodowo, gdyż musimy teraz odwoływać, przekładać występy i dogadywać się z organizatorami" - wyjaśnił.
To oznacza, że jego udział w show okazał się znacznie większym wyzwaniem organizacyjnym niż początkowo sądził. Żona pewnie też tego nie planowała.
Czy Gumulec dotrze do wielkiego finału? O tym przekonamy się już w niedzielę, gdy Disney Night rozświetli parkiet Polsatu.




