Podczas przygotowań do rumby Piotr Gumulec stanął na krawędzi. Kabareciarz był tak zdesperowany, że chciał zabrać rzeczy i wyjść z treningu jak Forrest Gump — wtedy Julia Suryś powiedziała mu coś, co wszystko zmieniło.
# Gumulec przed ucieczką
Piotr "Guma" Gumulec notuje coraz lepsze wyniki w "Tańcu z Gwiazdami". W ostatnim odcinku tanczył z bratem Bartoszem i zdobył 37 punktów. Ale kilka tygodni wcześniej były moment, gdy wszystko mogło się nie wydarzyć.
W rozmowie z magazynem "Party" kabareciarz opowiedział o poważnym kryzysie, jaki przeżył podczas przygotowań do rumby. Ta choreografia okazała się dla niego przełomem - za występ dostał 28 punktów, a jurorka Iwona Pavlović zauważyła zmianę w jego tańcu. Na parkiecie pokazał zmysłową, poważną stronę siebie. Ale droga do tego efektu była pełna zwątpień.
Chciał zrezygnować w środku nocy
Kryzys był na tyle głęboki, że Gumulec naprawdę myślał o tym, by nie pojawić się w niedzielę na parkiecie. Podobno w pewnym momencie podjął decyzję: zabiera plecak i idzie sobie. Wtedy jego taneczna partnerka Julia Suryś powiedziała mu coś, co brzmiało jak ultimatum - ale na sposób.
"Był kryzys przy rumbie i to taki poważny, że naprawdę myślałem, że nie wystąpię po prostu. Powiedziałem, że no nie. Julia mówi: 'No dobra, to zadzwoń do Polsatu, powiedz, że ciebie nie ma w niedzielę i tyle'" - cytuje Gumulec słowa Suryś w "Party".
Dlatego właśnie humor Julia wybrała - zamiast go przekonywać, dała mu wolę wyboru. Ale to, co powiedziała, zadziałało jak lustro. Gumulec zdał sobie sprawę, że naprawdę chce tam być.
Wsparcie ekipy zmienia wszystko
Kulminacja przyszła dwa dni później. Źródła podają, że Gumulec dostał ogromne wsparcie od Julii, chłopaków z ekipy i Jacka (zapewne choreografa). To wsparcie okazało się kluczowe. Kabareciarz zaczął pracować nad rumbą z nową energią i ostatecznie odtańczył ją na parkiecie.
"Po dwóch dniach, po mega gigantycznym wsparciu Julii, chłopaków też, Jacka między innymi i całej ekipy udało się rumbę zatańczyć i weszliśmy w ten odcinek rodzinny, gdzie już było turbo, turbo przyjemnie" - wspomina Gumulec.
Od tamtej pory kabareciarz rośnie w siłę. Każdy kolejny odcinek przynosi mu lepsze oceny. Okazało się, że kryzys był tylko przejściową falą - przełomem, który odsłonił jego nowe możliwości na parkiecie.
Co dalej?
Gumulec pokazał, że w "Tańcu z Gwiazdami" nie chodzi tylko o to, by być dobrym tancerzem. Chodzi o to, by mieć ludzi wokół siebie, którzy cię wspierają w najtrudniejszych chwilach. Jego historia to lekcja dla każdego uczestnika: czasem trzeba stanąć na krawędzi, by zrozumieć, że chcesz zostać.




