Do ostatniej chwili stała przed kamerą z ciążowym brzuchem. Aleksandra Grysz w końcu powiedziała: dość - i pożegnała się z widzami 'Pytania na śniadanie'.
Do ostatniej chwili stała przed kamerą z ciążowym brzuchem. Aleksandra Grysz w końcu powiedziała: dość - i pożegnała się z widzami 'Pytania na śniadanie'.
Prowadząca kultowy kącik show-biznesowy 'Czerwony dywan' nie zamierzała rezygnować z ekranu tylko dlatego, że spodziewa się drugiego dziecka. Przez długie tygodnie pojawiała się w kolejnych odcinkach śniadaniówki TVP - widoczna ciąża i uśmiech przed kamerą. Ale w końcu nadszedł moment, gdy postanowiła odpuścić.
Co napisała Grysz w pożegnaniu dla widzów?
Aleksandra Grysz opublikowała na swoich mediach społecznościowych wpis, w którym wprost wyjaśniła decyzję o przerwie. Napisała, że czas pozwolić sobie i dziecku na odpoczynek - i poprosiła fanów o dobre myśli.
"Drodzy widzowie, dziękuję, że znów mogłam razem z wami przeżywać tak piękny czas w życiu" - napisała prezenterka w mediach społecznościowych. "Do rozwiązania jeszcze trochę, ale najwyższy czas pozwolić sobie i maluszkowi na odpoczynek. Trzymajcie za nas kciuki" - dodała.
Grysz ma już syna Tymka z partnerem Tomaszem Tylickim, prezenterem 'halo tu polsat'. Para nie ukrywa, że to wyjątkowo zgodny związek - oboje chętnie o nim mówią publicznie. Kiedy dokładnie wróci do pracy po urlopie macierzyńskim, na razie nie zdradziła.
Tylicki o ich związku: nigdy się nie pokłóciliśmy
Para od jakiegoś czasu uchodzi za jeden z bardziej zgodnych duetów w polskiej telewizji. Oboje przyznali publicznie, że w ich związku nie ma miejsca na awantury - tylko na poważne rozmowy i szybkie dochodzenie do porozumienia.
"My się nigdy nie kłóciliśmy. Mieliśmy poważniejsze rozmowy, jak w każdym związku, ale nie było jakichś kłótni, krzyków ani takich historii. Teraz dużo szybciej dochodzimy do konsensusu. W ogóle ekspresowo" - przekazali w sieci. Tylicki dodał, że przy Tymku wszystkiego uczyli się razem i nie ma między nimi żadnego podziału obowiązków.
Fani w komentarzach pod pożegnalnym wpisem Grysz nie ukrywali, że będą czekać na jej powrót. Na razie 'Czerwony dywan' zostanie bez swojej gospodyni - ale podobno tylko na chwilę.



