1880 złotych miesięcznie - tyle wynosi emerytura jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarek. Katarzyna Grochola powiedziała wprost, że za takie pieniądze nie przeżyłaby do końca miesiąca.

1880 złotych miesięcznie - tyle wynosi emerytura jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarek. Katarzyna Grochola powiedziała wprost, że za takie pieniądze nie przeżyłaby do końca miesiąca.

Grochola o emeryturze: rachunki by nie przeszły

Autorka "Nigdy w życiu!" pobiera świadczenie emerytalne od blisko dziesięciu lat. Sama przyznaje, że to właściwie renta inwalidzka - i że 1880 zł w dzisiejszych realiach to kwota, za którą trudno związać koniec z końcem. "Za 1,8 tys. zł to obecnie chyba bym nie opłaciła wszystkich rachunków" - powiedziała w rozmowie z Plejadą.

Grochola ma 69 lat i nie zamierza zwalniać tempa. Pracuje, bo kocha to, co robi - ale też dlatego, że po prostu musi. "Jestem głęboko szczęśliwa, że mogę pracować. Mam ten cudowny przywilej, że zarabiam na tym, co lubię" - dodała. Jednocześnie przyznała, że bardziej martwi się o tych, którzy nie mają ani zdrowia, ani możliwości, żeby dorobić do godniejszego życia.

Nowa książka, nowy film i głos w debacie o artystach

Ostatnie miesiące Grochola spędziła intensywnie. Wydała długo wyczekiwaną kontynuację swojej kultowej powieści - "Właśnie, że tak! Nigdy w życiu 20 lat później" - i zebrała ciepłe recenzje czytelników. Do tego wspólnie z reżyserem Gregiem Zglińskim napisała scenariusz i szykuje się do planu filmowego. Jeśli projekt dojdzie do skutku, w główną bohaterkę ponownie ma wcielić się Danuta Stenka.

Pisarka zabrała też głos w debacie o dodatkowym wsparciu finansowym dla artystów. Projekt ustawy w tej sprawie od miesięcy rozgrzewa polskie media - przeciwko niemu wypowiedział się między innymi Skolim, za nim opowiedziały się Doda, Patrycja Markowska i Patricia Kazadi. Grochola jest po stronie wsparcia. "Trzeba pomagać, bo artyści są bardzo wrażliwi i są potrzebni. Bez artystów społeczeństwo zginie" - stwierdziła wprost.

Dodała też, że polaryzacja w tej debacie nie wychodzi od samych artystów, tylko od tych, którzy artystami nie są. I że zanim ktokolwiek wyrobi sobie zdanie - powinien posłuchać tych, których ta ustawa bezpośrednio dotyczy.

Grochola przepracowała całe życie i ma co pokazać. A mimo to system wycenił jej lata pracy na kwotę, która dziś nie pokryłaby nawet podstawowych rachunków. Jak to możliwe - i ilu twórców jest w podobnej sytuacji? Piszcie w komentarzach.