Córka miała trzy miesiące, a on znikał na całe dnie. Gamou Fall nie owija w bawełnę - wygrana w 'Tańcu z gwiazdami' kosztowała go więcej, niż ktokolwiek by się spodziewał.

Córka miała trzy miesiące, a on znikał na całe dnie. Gamou Fall nie owija w bawełnę - wygrana w Tańcu z gwiazdami kosztowała go więcej, niż ktokolwiek by się spodziewał.

Aktor i sportowiec wygrał Kryształową Kulę w maju 2026 roku i niemal z dnia na dzień stał się jedną z najgorętszych twarzy w polskim show-biznesie. Dołączył do obsady Barw szczęścia, podpisał kontrakt przy filmie Mroki, realizuje spektakl z Katarzyną Figurą. Kariera poszła w górę - ale w domu było dużo trudniej.

Cztery miesiące jako gość we własnym domu

Gamou Fall od trzynastu lat jest w związku z Elizą Koźlak. Ich córka przyszła na świat trzy miesiące przed startem nagrań do TzG. W rozmowie z "Vivą!" aktor przyznał, że treningi i program wywołały napięcia w związku - i nie ukrywa dlaczego.

"Za wszystko, co wartościowe w życiu, trzeba zapłacić cenę. I w tym przypadku moja cena była dość wysoka, bo w momencie, w którym rozpoczął się program, moja córka miała trzy miesiące. Przez blisko cztery miesiące byłem tylko gościem w domu, więc to była cena do zapłacenia, najwyższa" - powiedział Fall w wywiadzie dla "Vivy!".

Dodał, że teraz aktywnie nadrabia czas z rodziną i pilnuje, żeby we wszystkim był balans. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić - ale przynajmniej mówi o tym głośno, bez owijania w bawełnę.

Kryształowa Kula czy przyjaźnie? Gamou nie ma wątpliwości

Są gwiazdy, które po programie wymieniają się tylko uprzejmymi serduszkami na Instagramie. Gamou Fall twierdzi, że jego edycja była inna. Najczęściej pisze z Piotrem Kędzierskim - mówi na niego po prostu "Piotruś".

"Piotrek jest świetny, ale naprawdę ta edycja opiewała w mnóstwo świetnych ludzi. Także Piotrek, Magda Tarnowska też, z którą miałem okazję tańczyć, jest super. Paulina Gałązka, Michał Bartkiewicz, Magda Boczarska, Jacek Jeschke. Mogę wymieniać i wymieniać" - mówił Fall z uśmiechem w wywiadzie dla "Vivy!".

Jak dodał, od początku stworzyli ekipę, w której wszyscy pokazywali sobie nawzajem układy i kibicowali do samego końca. Stwierdził wprost, że te znajomości są dla niego cenniejsze niż sama statuetka. Kryształowa Kula stoi na półce - ale to ludzie zostają.

Pytanie tylko, czy Eliza Koźlak patrzy na te trofeum z taką samą sympatią. Co myślicie - zapłacona cena była warta wygranej?