Bryczesy zamiast garsonki, stadnina zamiast stolicy. Karolina Ferenstein-Kraśko właśnie ogłosiła, że znika z Warszawy na dobre dwa miesiące.
Żona Piotra Kraśki od dawna miała dość miejskiego życia - przynajmniej sezonowo. Teraz to już oficjalne. We wtorek wieczorem Karolina Ferenstein-Kraśko zamieściła na Instagramie krótki wpis, który nie pozostawia złudzeń: do września Warszawa może o niej zapomnieć.
Co dokładnie ogłosiła żona Kraśki?
Karolina Ferenstein-Kraśko poinformowała fanów, że opuszcza stolicę na najbliższe dwa miesiące i przenosi się do rodzinnego Gałkowa, gdzie Ferensteinowie od pokoleń prowadzą słynną stadninę koni. Na Instagramie napisała wprost: "Ostatnie chwile w mieście i nie zdejmę już bryczesów do września..." - i brzmiało to jak wyrok na warszawski asfalt.
Przeprowadzka - choć tymczasowa - była do przewidzenia od dawna. Karolina od jakiegoś czasu poważnie zajęła się jeździectwem wyczynowym i zaczęła startować w zawodach, zbierając przy tym całkiem imponujące wyniki. Gratulowały jej m.in. Kinga Rusin i Agnieszka Woźniak-Starak. W Gałkowie może trenować tyle, ile dusza zapragnie - w Warszawie nie bardzo.
Jedynym hamulcem była do tej pory 10-letnia córka Laura, która chodziła do szkoły w stolicy. Wakacje rozwiązują ten problem w prosty sposób.
Co z Piotrem Kraśką na te dwa miesiące?
Karolina zmienia adres sama - przynajmniej na co dzień. Piotr Kraśko jako dziennikarz jest związany z Warszawą zawodowo, więc para zapewne będzie przez lato funkcjonować w trybie weekendowym. Nic nowego w świecie gwiazd telewizji - choć plotkarskie media od lat chętnie szukają w takich układach materiału na kryzys.
Tym razem trudno doszukiwać się dramatu. Karolina Ferenstein-Kraśko wygląda na kogoś, kto po prostu wie, czego chce - koni, przestrzeni i oddechu od miasta. Bryczesy zamiast bankietowych sukienek to jej własny wybór, nie kompromis.
Fani w komentarzach przyjęli wiadomość ciepło. Wielu przyznało, że rozumie decyzję i zazdrości. Kilkoro zapytało, czy Karolina będzie relacjonować letnie treningi na Instagramie - na odpowiedź czekamy.
Dwa miesiące w siodle, z dala od stołecznego zgiełku. Czy to przepis na szczęście? Karolina Ferenstein-Kraśko najwyraźniej uważa, że tak. Co wy na to?



