Anna Lewandowska pakowała mu kulki mocy z daktyli i orzechów. Teraz Robert jest sam w Chicago, a jego fani zaczęli się zastanawiać, kto upilnuje, żeby nie wpadł w szpony amerykańskiego fast foodu.

Anna Lewandowska pakowała mu kulki mocy z daktyli i orzechów. Teraz Robert jest sam w Chicago, a jego fani zaczęli się zastanawiać, kto upilnuje, żeby nie wpadł w szpony amerykańskiego fast foodu.

Żona została, mąż poleciał - i to nie na chwilę

Lewandowski podpisał kontrakt z Chicago Fire i od razu ruszył za ocean w pojedynkę - szukać domu dla rodziny. Anna i córki mają do niego dołączyć podobno dopiero pod koniec sierpnia. Tymczasem pani Lewandowska nie kryła w sieci, że przeprowadzka budzi w niej mieszane uczucia - jej wpis o obawach rozszedł się po zagranicznych mediach szybciej, niż zdążyła go usunąć ze Stories.

Kibice piłkarza doskonale rozumieją te obawy. Przez lata obserwowali, jak Anna dba o jego dietę z chirurgiczną precyzją - specjalne posiłki, zero przypadkowych przekąsek, te słynne kulki mocy jako zastępstwo dla słodyczy. W Chicago tego zaplecza nie będzie. Przynajmniej przez kilka tygodni.

Pizza na cienkim cieście i wielki dylemat narodu

Lewandowski sam dolał oliwy do ognia. W nagraniu opublikowanym na profilu polskiej ambasady w USA odpowiedział na pytanie, jaką pizzę woli. Po chwili zastanowienia przyznał: "Dobre pytanie. Chyba na cienkim cieście". Fani odetchnęli z ulgą - przynajmniej nie deep dish z Chicago, który kalorycznie bije rekordy.

Żarty żartami, ale część kibiców serio martwi się, czy amerykańskie jedzenie nie odbije się na formie piłkarza. MLS rządzi się innymi prawami niż La Liga - i nie chodzi tylko o poziom rywali. Dieta, regeneracja, tryb życia - to wszystko zmienia się po przeprowadzce do USA. Lewandowski ma 36 lat i każdy wie, że w tym wieku organizm nie wybacza wpadek żywieniowych tak łatwo jak w dwudziestce.

Na razie piłkarz skupia się na znalezieniu odpowiedniego domu - komfortowego i bezpiecznego, jak podają źródła bliskie rodzinie. Kiedy Anna i córki w końcu przylecą do Chicago, kulki mocy pewnie wrócą do menu. Do tego czasu Robert Lewandowski jest zdany na siebie. I na cienkie ciasto.

Czy obawy fanów są uzasadnione - czy to tylko nadopiekuńczość kibiców? Dajcie znać w komentarzach.