Uczestniczki obozu Anny Lewandowskiej widziały to na własne oczy. Trenerka miała stanąć w połowie treningu i ogłosić: odchodzą z Barcelony.
Uczestniczki obozu Anny Lewandowskiej widziały to na własne oczy. Trenerka miała stanąć w połowie treningu i ogłosić: odchodzą z Barcelony.
Góralski zdradził, co działo się na obozie
Jacek Góralski w programie "Studio Mundial" opowiedział, co podobno przeżyła Lewandowska, gdy transfer Roberta do Chicago Fire stał się faktem. Jego żona brała udział w obozie zorganizowanym przez trenerkę i była świadkiem tej chwili. "Była taka sytuacja, że trenowały i w pewnym momencie Ania przerwała trening i przekazała informację, że odchodzą z Barcelony. Była załamana" - powiedział piłkarz w programie.
To nie był odosobniony sygnał. Dzień po oficjalnym potwierdzeniu transferu Lewandowska opublikowała na swoich mediach społecznościowych szczery wpis. "Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję" - napisała. I dodała: "Jako kobieta mam prawo czuć lęk. Mam prawo czuć się przytłoczona i nie będę udawać, że jest inaczej".
Piłkarze komentują: dramat czy przesada?
W "Studio Mundial" nie brakowało też głosów bardziej sceptycznych. Komentator sportowy Michał Gutka przyznał, że rozumie emocje Lewandowskiej - jego zdaniem Barcelona to wyjątkowe miejsce i każda inna destynacja wypadłaby przy niej blado. "Wszystko na świecie będzie gorszym kierunkiem niż Barcelona. Zapuszczenie korzeni w tak fantastycznym miejscu robi swoje" - stwierdził.
Kamil Kosowski był już znacznie mniej wyrozumiały. "Mogli jechać do Mediolanu? Do Rzymu? Mogli się przeprowadzić tam, gdzie dusza zapragnie. Wydaje mi się, że nie ma co przesadzać w dramatach. To nie są dramaty" - powiedział piłkarz wprost.
Lewandowska ma za sobą wiele przeprowadzek - z Polski do Monachium, z Monachium do Barcelony. Tym razem jednak stawka wydaje się dla niej wyjątkowo wysoka. Barcelona stała się jej domem na lata, tu rozbudowała swój biznes, tu wychowuje dzieci. Chicago to nie kolejny europejski rozdział - to skok przez ocean.
Czy Lewandowska odnajdzie się w Chicago równie dobrze, jak niegdyś w Barcelonie? A może Kosowski ma rację i za rok będziemy czytać zupełnie inny wpis?

