Tata spał. Mama cicho weszła do pokoju, wcisnęła córce pieniądze i kazała brać teczkę. Tak Ewa Ziętek trafiła do Warszawy - i zaczęła jedną z najciekawszych karier w polskim kinie.
Ewa Ziętek dorastała w Katowicach, w rodzinie gdzie słowo "aktorka" brzmiało jak przekleństwo. Kiedy powiedziała rodzicom, że chce zdawać do szkoły teatralnej, wybuchła, jak sama mówi, "straszna awantura".
"Uważano, że komediantki nie będzie w rodzinie. Mogłam sobie wybrać wszystko, tylko nie to" - wspomina aktorka w wywiadzie dla stacji Salve.net.
Mama kontra tata
Ratunkiem okazała się matka. Pewnego ranka obudziła córkę, zanim ojciec wstał z łóżka, i wzięła sprawy w swoje ręce.
"Mamunia mnie obudziła i powiedziała: masz tu pieniądze, jedź do tej Warszawy, póki tata śpi. I weź tę czarną sukienkę, bo wyszczupla" - cytuje Ziętek.
Z tekturową walizeczką i w ciasnych butach siedemnastolatka wsiadła w pociąg i pojechała po marzenia. Sama, po raz pierwszy.
Ciasne buty zrobiły robotę
Na egzaminie czekało ją kolejne wyzwanie - kilkaset kandydatek na siedem miejsc. Ziętek wiedziała, że trzeba coś zrobić, żeby komisja ją zapamiętała.
"Powiedziałam 'dzień dobry' raz i drugi, w końcu zapytałam: 'dzień dobry, mogę zdjąć buty?' Bo mnie piły. Zapamiętali, że jestem dziwna" - opowiada aktorka.
Dziwna - i przyjęta.
Od Wajdy do Barei
Jeszcze podczas studiów trafiła na plan Andrzeja Wajdy. W filmowej adaptacji "Wesela" zagrała pannę młodą u boku Daniela Olbrychskiego i Andrzeja Łapickiego. Miała wtedy 18 lat.
Potem był Stanisław Bareja i rola Zosi w "Alternatywach 4" - tej gosposię profesora Dąb-Rozwadowskiego Polska zna do dziś. Pracowała też z Markiem Koterskim przy "Dniu świra" i Juliuszem Machulskim przy "Kołysance". W sumie blisko 100 produkcji - i nigdy główna rola.
Czy to historia o talencie, czy o odwadze jednej mamy, która nie dała się przekonać ojcu? Napiszcie w komentarzach.




