Ewa Woydyłło nie potrafi zapomnieć sierpniowego skandalu. Psycholożka w podcaście "Return" nazwała Igę Świątek "prawdopodobnie głupią i wystraszną", a teraz przyznaje - była największym błędem jej kariery.
# Woydyłło przeprasza za słowa o Świątek
Ewa Woydyłło nie zamyka ust. Psycholożka, która wpadła w sierpniu za słowa o Idze Świątek, gościła w studiu Świata Gwiazd i otwarcie mówiła o tym, jak bardzo żałuje wizyty w podcaście "Return".
Montaż zmienił sens rozmowy
Psycholożka twierdziła, że rozmowa trwała ponad dwie godziny, a do sieci trafiły tylko fragmenty wybrane przez redakcję. "Żałuję, że poszłam na ten podcast. Nawet nie będę tego oceniać. Rozmawialiśmy ponad 2 godziny, z czego wybrane zostały takie fragmenty, więc bardzo mi z tym źle" - powiedziała Woydyłło w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem.
Psycholożka sugeruje, że jej wypowiedzi zostały wyrwane z kontekstu i źle zinterpretowane. Stwierdziła, że wcześniej udzielała wielu podcastowych wywiadów, obdarzając prowadzących zaufaniem. "Dyskurs publiczny nie odbywa się jak rozmowa. Odbywa się jak zaakceptowanie jakiegoś punktu widzenia i ja już nie mam głosu" - kontynuowała.
Kibicuje Świątek, ale nie przeprosi osobiście
Woydyłło podkreślała, że kibicuje Idze i wielokrotnie siedziała na trybunach podczas jej meczów. Słowa, które wywołały burzę w mediach, miały być źle zinterpretowane jako wyraz wrogości. "To się nazywa qui pro quo. Przyjęłam, że jeżeli ktoś się poczuł urażony, to kłaniam się do ziemi i przepraszam, bo nie miałam takiego zamiaru" - wyjaśniała.
Na pytanie, czy zamierza osobiście przeprosić tenisistkę, psycholożka odpowiedziała wymijająco: "Nie mam ku temu okazji i nie będę jej ścigać, bo wtedy to już policja by za nią jeździła".
Nie autoryzuje podcastów
Woydyłło przyznała również, że nie ma w zwyczaju autoryzować występów w podcastach - zajmuje to zbyt wiele czasu. Robi to wyłącznie w przypadku tekstów pisanych i zdarzało jej się rezygnować z udziału, jeśli konieczne było przepisanie rozmowy na nowo.
Cała sprawa wybuchła na początku sierpnia, gdy odcinek z podcastu "Return" rozpowszechnił się w sieci. Woydyłło musiała się tłumaczyć, a redakcja Trzeciego Serwisu wydała oświadczenie z przeprosinami.


