Trzy lata szukała tancerzy do swojego paryskiego widowiska. Znalazła ich w jednym odcinku Tańca z gwiazdami.
Ewa Minge odpadła z jubileuszowej edycji Tańca z gwiazdami już po pierwszym odcinku - i mówi wprost, że to jej w ogóle nie boli. Powód? Michał Bartkiewicz.
"Michał Bartkiewicz to jest moja wygrana w 'Tańcu z gwiazdami'" - powiedziała projektantka w rozmowie ze Światem Gwiazd. Przyznała też bez owijania w bawełnę, że od dawna miała mieszane uczucia co do udziału w show. "Ja tyle lat nie chciałam wziąć udziału w 'TzG' i miałam rację, częściowo miałam rację, bo ja się chyba nie nadaję do show dzisiejszych czasów, takiej rywalizacji" - dodała.
Trzy lata i jeden brakujący element
Minge od trzech lat pracuje nad spektaklem taneczno-modowym, który 8 lipca ma zadebiutować w Paryżu. Próbowała zatrudniać tancerki z paryskiego baletu, ale coś wciąż nie grało. "W głowie miałam widowisko, w którym taniec i tancerze będą bardzo ważną częścią. Nie będą wyprowadzali modelek, będą integracyjną częścią" - tłumaczyła w tym samym wywiadzie.
Brakującym elementem okazał się właśnie Bartkiewicz - tancerz i choreograf w jednym. "Z Michałem pokochaliśmy się od pierwszego wejrzenia" - mówiła Minge, mając na myśli współpracę artystyczną. Gdy tylko dowiedziała się o jego choreograficznym zapleczu, wiedziała, że to on domknie projekt.
Bez żalu, za to z biletem do Paryża
Minge nie ukrywała przed startem, że nie jest faworytką w tanecznym show. "Nie jestem najbardziej taneczną osobą. Mnie się albo kocha, albo nie ma obojętności" - przyznała szczerze. Na widowni znalazło się jednak sporo tych pierwszych - mimo to głosów nie wystarczyło, żeby utrzymać się w programie dłużej.
Kontuzja dodatkowo skomplikowała jej udział w TzG. Ale projektantka patrzy na całą przygodę jako trampolinę, nie porażkę. Paryskie widowisko powstaje, Bartkiewicz jest na pokładzie, premiera za kilka tygodni.
Czy 8 lipca Paryż zobaczy najlepszy projekt w karierze Minge? Fani już kibicują.




