Ewa Farna poinformowała fanów na swoich warunkach. Po 13 latach małżeństwa z Martinem Chobotом wokalistka i jej mąż podjęli decyzję o rozstaniu - i postanowili o tym opowiedzieć sami, zanim media zdążą spekulować.

Oświadczenie na Instagramie

Ewa Farna nie chciała czekać na plotki. W oświadczeniu opublikowanym na Instagramie wyjaśniła, że wraz z Martinem Chobotom podjęli decyzję o rozstaniu kilka miesięcy temu. "Po prawie 20 latach przyjaźni i 13 latach wspólnego życia kilka miesięcy temu podjęliśmy decyzję o rozstaniu" - napisała wokalistka. Podkreśliła, że ostatnie lata próbowali znaleźć sposób, by znów czuć się dobrze razem. "Czasami jednak sprawy układają się inaczej, niż sobie wyobrażaliśmy, i mimo wszelkich starań związek przestaje funkcjonować" - przyznała szczerze.

Farna i Chobot nie tylko byli parą - przez lata tworzyli muzykę wspólnie. Jej decyzja o publicznie podzieleniu się tą informacją wynika z chęci kontrolowania narracji. "Najchętniej nie poruszalibyśmy tej sprawy publicznie. Nasz związek zawsze traktowaliśmy jako sprawę prywatną i nic się w tej kwestii nie zmienia. Jednocześnie jednak uważamy, że lepiej jest powiedzieć kilka słów sami, niż pozostawić pole do spekulacji" - wyjaśniła.

Brak trzeciej osoby

Wokalistka stanęła też przed możliwą spekulacją medialnej. Wyraźnie zaznaczyła, że za rozstaniem nie kryje się żadna sensacja. "Za naszą decyzją nie kryje się żadna sensacja, ani nie jest jej przyczyną żadna inna osoba" - podkreśliła. To jasny sygnał dla fanów i mediów: nie szukajcie dramatu tam, gdzie go nie ma.

Na koniec Farna zwróciła się do wszystkich z prośbą. "Prosimy zatem przede wszystkim o poszanowanie prywatności naszej rodziny i naszych dzieci. Spędziliśmy razem piękne lata, napisaliśmy kilka ładnych piosenek, przeżyliśmy wielką miłość i mamy cudowne dzieci. A to wcale nie jest mało" - zakończyła wokalistka.

Para pozostaje zaangażowana w wychowywanie wspólnych dzieci. Ich związek, choć się skończył, pozostawił ślad w postaci wspólnie tworzonej muzyki i wspólnych wspomnień. Dla fanów to wiadomość, która wydaje się zamykać jeden z bardziej medialnych rozdziałów polskiej sceny muzycznej ostatnich dekad.