Ewa Chodakowska siedzi na siłowni o piątej rano. 58 kilogramów, powrót do Polski, rozwód za plecami - i właśnie wtedy zaczyna się najgłośniejsza kampania fitness w jej karierze, tyle że tym razem nie dla fanów, tylko dla siebie.
# Metamorfoza po rozwodzie
Ewa Chodakowska nie ukrywa: ostatnie miesiące były ciężkie. Siedemnastoletni związek z Lefterisem Kavoukisem się skończył, praca zabrała zbyt wiele miejsca, a emocji nie brakuje. W mediach społecznościowych przyznała wprost - fani wysyłają jej wróżby o samotności, zanim zdążyła złapać oddech.
"Jestem z każdej strony straszona samotnością. Jezu, jeszcze nie zdążyłam się rozwieść, jeszcze nie zdążyłam złapać oddechu, a tu już tylu przejętych wróżbitów wróży z fusów" - wyznała w relacjach na Instagramie, nie kryjąc frustracji hejtem.
I wtedy - boom. Gwiazda fitnessu pokazuje się prosto ze śniadaniem i ćwiczeniami. Waga? 58 kilogramów. Kilka dodatkowych kilo niż zwykle? Pewnie. Problem? Absolutnie nie.
Dodatkowe kilogramy to nie problem, to wyzwanie
Ewa Chodakowska traktuje swoje ciało jak projekt, który lubi rozwijać. Po powrocie do Polski zaczęła intensywnie pracować nad sylwetką - nie dlatego, że coś jej nie pasuje, ale dlatego że lubi się przekuwać.
"Dobiłam do 58 kg i zabieram się do roboty!" - ogłosiła w story'ach, dodając film z treningiem o 5:00 rano. To nie jest post "ach, muszę schudnąć", to jest "mam plan i go realizuję".
Trenerka personalna, która zbudowała imperium fitness w Polsce (BeActive TV, BeDiet, catering, kosmetyki - razem 110 mln zł przychodu rocznie w 2020 roku), nie panikuje. Ona wie, jak to działa. Kilka kilogramów tkanki, a ona ma narzędzia, żeby je zamienić w mięśnie.
"Podobają mi się te objętości" - napisała w jednym z postów, mówiąc o swoim ciele bez kompleksów. Dla niej to nie kwestia schudnięcia, to kwestia metamorfozy.
Życie Ewy Chodakowskiej się zmieniło, ale nie załamało
Za nią siedemnasty rok małżeństwa i decyzja o rozstaniu. Para wyjaśniła: nie było zdrady, nie było osoby trzeciej, po prostu "praca zajęła zbyt dużo miejsca i zdominowała wszystkie płaszczyzny".
Ewa nigdy nie planowała dzieci - zawsze mówiła jasno, że świadomie wybiera karierę. Teraz, po rozwodzie, skupia się na tym, co zawsze jej dawało energię: treningu, zdrowiu, budowaniu swojego ciała i marki.
Fani zastanawiają się, co dalej. Czy Ewa wróci do wagi sprzed kilku lat? Czy będzie eksperymentować z nową sylwetką? Jedno pewne - kobieta, która nauczyła miliony Polek, jak ćwiczyć, wie dokładnie, co robi.
I robić będzie to o piątej rano, ze swoim planem, bez żadnych wróżb i rad od "przejętych wróżbitów" z sieci.
Co na to fani? Komentarze pod postami Ewy pękają od wsparcia - czy dla Was metamorfoza trenerki to inspiracja, czy standard, który ją już definiuje?










