Tomasz Schuchardt jako Wokulski na Netflixie zadebiutował 16 września o godzinie 9 rano. Tego samego dnia kinowa "Lalka" Macieja Kawulskiego z Marcinem Dorocińskim opublikowała na Instagramie post, który fani przeczytali jak deklarację wojny. "Cierpliwości" - pisali z niedwuznacznym emoji. Zaczęła się.
# Spór o "Lalkę" wybuchł zaraz po premierze Netflixa
Wrzesień 2026 roku przejdzie do historii jako miesiąc, w którym polska kultura podzieliła się na dwie połowy. Nie ze względu na politykę czy sport - ze względu na XIX-wieczną powieść Bolesława Prusa. Dwie ekranizacje "Lalki" uderzyły w siebie prawie jednocześnie, a internet wybuchł.
Netflix ruszył pierwsze. Serial Pawła Maślony (twórcy "Kosa") pojawił się na platformie 16 września o 9:00 rano. Sześć odcinków, Tomasz Schuchardt jako Wokulski, Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka. Dialogi nowoczesne, atmosfera XIX-wiecznej Warszawy, ale slangu XXI wieku. Netflix promował serial plakatami pełnymi mema: "Stąd się biorą daddy issues", "Toy boy", "Zbawca czy zabawka?". Młodzież miała się poznać.
Złośliwy komentarz w dzień premiery Netflixa
Kinowa "Lalka" czekała swoją premierę na 30 września. Ale czekać nie umiała. W dzień, gdy Netflix puszczał serial, oficjalny profil filmowej wersji (reż. Maciej Kawulski, z Marcinem Dorocińskim i Kamilą Urzędowską) dodał post z jednym słowem: "Cierpliwości". Obok emoji kina. "Już niedługo widzimy się w kinie" - dopisali. Fani od razu zrozumieli: to nie jest pozdrowienie dla streamerów. To jest "czekajcie, my macie prawdziwą sztukę".
W komentarzach zawrzało. Jedni bronili serialu: "Na tę Lalkę czekam zdecydowanie bardziej", "Będzie pięknie! Wzruszająco i artystycznie". Drudzy atakować: "Ten knot z Netflixa powinien zmienić tytuł na Lachon". Obsada się polaryzowała - Schuchardt vs Dorociński, Drzymalska vs Urzędowska. Nie było neutralnych.
##Strategy marek: kino się broni
Znajomość Prusa pokazała, że pulp nie wygrywa - wygrywa autentyczność. Netflix szedł na młodzież ("daddy issues", "femme fatale czy feministka?"), kino szło na emocję. Post z jednym słowem okazał się bardziej skuteczny niż cała kampania Netflixa. Rzeczywiście - 16 września o 9:00 rano był dzień premiery jednego, a drugiego czekał jeszcze tydzień. Kto pierwszy, ten lepszy? Czy kto lepiej przygotowany?
Fani podzielili się na dwa obozy, a media społeczne zalały się screenshotami z obu adaptacji. Który Wokulski bardziej podbija? Która Izabela ma lepsze kostiumy? Która "Lalka" to prawdziwe arcydzieło, a która tandetna modernizacja?
Co na to sam Bolesław Prus? Pewnie śmiałby się z całej zamieszki. Dwie wersje jego powieści, dwie wizje, dwa rywale. A my w Polsce mamy luksus wyboru - i dramat decyzji. Kino czy streaming? Tradycja czy nowoczesność? Dorociński czy Schuchardt?
Do 30 września zostało kilka dni. Kinowa "Lalka" wie, że musi zaiskrzyć. Serial już ma swoje liczby. Czy film przebije? Czy ta złośliwość na Instagramie wystarczy? Czekamy na odsłonięcie kart.
Zobacz na Instagramie
Zobacz na Instagramie
Zobacz na Instagramie










