Huk za plecami, krzyk operatora i dziecko leżące na drodze - wszystko rozegrało się na oczach kamer TVP w Kościerzynie. Dziennikarz Miłosz Sieliwończyk i jego ekipa byli świadkami dramatycznego wypadku, który mogły skończyć się tragicznie.
Potrącenie na żywo przed kamerami
W sobotę w Kościerzynie ekipa TVP Info nagrywała relację o sprawie 3-letniego chłopca. Niespodziewanie w tle rozegrał się dramat - 14-letnia dziewczyna jadąca na hulajnodze elektrycznej została potrącona przez samochód osobowy. Nagranie pokazuje, jak nastolatka uderza w przednią szybę auta, przytacza się po dachu i upada na asfalcie.
"W pewnym momencie usłyszałem huk za plecami i krzyk operatora: 'O Jezu!'. Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem odjeżdżający samochód z wybitą przednią szybą i leżące dziecko" - relacjonował dziennikarz w TVP Info.
Nagranie rozwiązało sprawę
Dzięki zarejestrowanemu materiałowi telewizyjnemu funkcjonariuszom policji udało się ustalić numer rejestracyjny pojazdu. Podobno kierowca wrócił na miejsce zdarzenia po kilku minutach, zdając się być w szoku. Okazało się, że samochodem kierował 21-letni mężczyzna bez uprawnień do kierowania pojazdem.
Asp. szt. Piotr Kwidziński z policji potwierdził: "Kierujący Audi, skręcając w prawo, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu i doprowadził do bocznego zderzenia z 14-letnią kierującą hulajnogą elektryczną".
Stan nastolatki - dobra wiadomość
Nagranie wyglądało naprawdę dramatycznie, ale jego przebieg okazał się o wiele łagodniejszy od tego, co widać na filmie. Zespół ratownictwa medycznego na miejscu zbadał 14-latkę i nie stwierdził poważnych obrażeń. Dziewczyna nie wymagała hospitalizacji i została przekazana pod opiekę matce.
Policjanci wciąż wyjaśniają dokładne okoliczności wypadku i analizują wszystkie dostępne materiały oraz zeznania świadków. Nagranie z kamer telewizyjnych stanowi kluczowy dowód w sprawie.





