Dorota Osińska czekała 15 lat, żeby powiedzieć całą prawdę. Uczestniczka drugiej edycji The Voice of Poland, która przegrała finał z Natalią Sikorą, ujawniła w wywiadzie YouTube'owym, że program miał już swojego zwycięzcę, zanim ktokolwiek zaśpiewał.

Wszystko było zaplanowane przed pierwszą nutą

Dorota Osińska, 47-letnia wokalistka i współpracowniczka legendy polskiego piosenki Zbigniewa Wodeckiego, przyznała w cyklu "Po drugiej stronie sceny - Vis à vis" na YouTube, że finał The Voice nie był walką na równych zasadach. Według jej słów reżyser programu wziął ją na bok przed pierwszym przesłuchaniem. "Mówi: 'Jak tam się odwrócą jurorzy, to wybierz Marka'. Ja pytam: 'Ale dlaczego?'. Odpowiada: 'Odwróci się'" - cytuje Osińska rozmowę. Tego Marka okazał się być Marek Piekarczyk, jeden z jurorów siedzących na wtedy czerwonych fotelach. Jej przeciwniczka w finale, Natalia Sikora, miała inny status.

Natalia wiedziała, że nie odpada

Natalia Sikora, która ostatecznie wygrała drugą edycję The Voice, rzekomo miała zapisane w kontrakcie, że trafi do finału. "Natalka mi powiedziała: 'Ja w kontrakcie mam, że mam finał, więbym wszystko pod ciebie. Jeżeli potrzebujesz, żeby zmienić tonację, żebym była bardziej twoja niż moja - ja sobie poradzę. Bo ja wiem, że nie odpadnę z tego programu'" - opowiadała Osińska. Obie panie otrzymały również specjalne zaproszenia na casting. Nie czekały w kolejce - przeszły tylko wewnętrzne przesłuchania. "Dostałam propozycję i byłam na wewnętrznym castingu. Nie czekałam przez pół miasta, tylko przyszłam na umówioną godzinę, zaśpiewałam pani i wyszłam. Zadzwoniono, że tak, jestem przyjęta" - wyjaśniła.

"Minął czas, żeby milczeć"

Osińska przyznała, że długo bała się mówić o tych praktykach. "Już chyba minął ten czas, że nie mogę mówić. To było niesprawiedliwe, ale teraz mogę to wyznać" - stwierdziła. Choć druga edycja The Voice była emitowana 15 lat temu, jej ujawnienia mogą namieszać tuż przed premierą nowej odsłony programu TVP. Wyznania Osińskiej podważają wizerunek talent show jako konkurencji, w której wszystkie uczestniki mają równe szanse. Czy TVP skomentuje te oskarżenia?