Influencer usłyszał 39 punktów za salsę, ale wciąż słyszy, że jurorzy są dla niego zbyt surowi. Teraz przerwał milczenie.
Dominik Rupiński i Estelle Français rozgrzali parkiet gorącą salsą i dostali 39 punktów. Ale co czytelników interesuje bardziej? Fakt, że od początku sezonu wszyscy porównują go do Mikołaja Bagiego - i że jurorzy podobno są dla niego bardziej krytyczni niż dla innych.
39 punktów za salsę. Wreszcie się udało?
Szósty odcinek "Tańca z gwiazdami" to była latino noc, a Dominik Rupiński ze swoją partnerką Estelle Français pokazali, że potrafią się w tym odnaleźć. Para otrzymała 39 punktów od jurorów - liczba, którą influencer czekał na długo. "Mieliśmy super energię podczas tańca i fajnie, że było to widać, było to czuć. Jak widać, poruszyliśmy jury, bo podniosło te wyższe noty" - powiedział w rozmowie z naszym portalem tuż po występie.
Rafał Maserak chwalił nie tylko technikę, ale przede wszystkim męskość Dominika na parkiecie. "Byłeś macho. Zobaczyłem twoją męskość" - mówił juror. To była chwila triumfu - ale czy na stałe?
Porównania do Bagiego go nie dotykają. Czy naprawdę?
Od początku tej edycji fani i media (w tym portal Pomponik) porównują ścieżkę Dominika do historii Mikołaja Bagieńskiego z siedemnastej edycji programu. Obaj są wspierani przez widzów, obaj mają charyzmatyczne osobowości, ale - podobno - jurorzy nie zawsze są dla nich równie hojni w punktach. Teoria? Że to "underdog effect" - publiczność kocha tego, kto walczy mimo krytyki.
Dominik przyznaje, że zna porównania, ale nie traktuje ich osobiście. "Myślę, że jurorzy dają nam znać, że musimy troszkę bardziej docisnąć na treningach, żeby zdobyć więcej punktów. Nie odczuwam tego w negatywny sposób" - skomentował w naszym wywiadzie.
Dodał też, że niższe oceny traktuje przede wszystkim jako motywację, a nie afront.
"Wydaje mi się, że często mamy od jurorów pozytywne komentarze, później tylko oceny są trochę inne. Nie porównuję się do Bagiego - każdy ma swoją drogę" - zaznaczył influencer. Słowa brzmią pewnie, choć wszyscy wiemy, że w głowie oblicza każdy punkt.
Gra w show. Jurorzy grają, publiczność ogląda
Czy Dominik naprawdę nie czuje różnicy w traktowaniu? Czy to tylko mądra odpowiedź dla mediów? Źródła podają, że w kuluarach gracze "Tańca z gwiazdami" rozmawiają o tym, kto dostaje "boosts" od jury, a kto musi zarabiać każdy punkt walką. Dla niektórych to część dramatu show - nieustanny napór, niedocenienie, potem triumf.
W każdym razie Dominik ma teraz to, czego chciał: wysokie oceny i potwierdzenie, że jego praca opłaca się. Czy wystarczy mu to na resztę sezonu? Czekamy na kolejne odcinki, by się przekonać.
Co na to fani? Czy Dominik powinien przestać się porównywać, czy może porównania go napędzają?Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.