Zapytana o testament przy okazji wydarzenia See Bloggers w Łodzi, Doda bez chwili wahania odpowiedziała: zwierzęta i dzieci menadżera. Rodzina - nie.
Intensywny weekend Dody skończył się zaskakującym wyznaniem. W sobotę piosenkarka zdążyła wystąpić na debacie w Gdańsku, wskoczyć do helikoptera i dolecieć do Łodzi na event See Bloggers - gdzie przy okazji odbioru nagrody udzieliła kilku wywiadów. W jednym z nich reporterka Kozaczka zapytała ją prosto z mostu: kto dostanie majątek?
Rodzina? Nie. Zwierzęta i dzieci menadżera
Doda przyznała, że testamentu jak dotąd nie spisała. I dodała szczery komentarz dlaczego - w wywiadzie dla Kozaczki wyjaśniła: "Jeszcze nie, ale to dobrze, że wcześniej nie spisywałam, bo i tak mi chcieli wszystko zabrać przy okazji długów mojego byłego męża, więc po co by byłoby to spisywać?"
Kto więc dziedziczy? Piosenkarka powiedziała wprost: "Na pewno oddam większość na zwierzęta. Nie mam swoich dzieci, więc zapewne na dzieci mojego menadżera, który jest mi jak brat i zawsze się mną opiekuje, zawsze jest na każde zawołanie."
Menadżer Dody to Rafał Bogacz - to on od lat jest przy niej na każdym kroku. Wygląda na to, że jego dzieci mogą w przyszłości liczyć na niemały prezent.
Sto lat? Doda jest tego pewna
Na koniec piosenkarka uspokoiła wszystkich zainteresowanych - i ewentualnych spadkobierców. "Ja nie zamierzam umierać jakoś szybko. Ja wiem od zawsze, czuję, że będę bardzo długo żyła. Pochodzę z rodziny długowiecznej, więc myślę, że będę żyła 100 lat" - stwierdziła w rozmowie z Kozaczką.
Czyli Rafał Bogacz i jego dzieci muszą uzbroić się w cierpliwość. Długowieczność w rodzinie Dody to podobno fakt - a ona sama nie zamierza tracić czasu na myślenie o śmierci.
Co myślicie - to rozsądne podejście do tematu testamentu czy trochę za dużo optymizmu? Dajcie znać w komentarzach.



