Lodówka pełna alkoholu? Nie na obozie Dody. Zamiast wina uczestniczki znajdą jej zdjęcie z napisem: 'Nawet nie próbuj!'
Doda Mega Camp oficjalnie ruszył - od 12 do 17 lipca w pięciogwiazdkowym Heron Live Hotel w Gródku nad Dunajcem. Reporterzy Kozaczka zjawili się na konferencji prasowej i zajrzeli za kulisy. To, co odkryli w hotelowej lodówce, szybko obiegło sieć.
Camp za 7500 zł - co dostajesz w cenie?
Miejsce w pokoju dwuosobowym kosztuje 7500 zł, za jedynkę trzeba dopłacić kolejne 2640 zł. W pakiecie są pięć noclegów, pełne wyżywienie, treningi, warsztaty, wieczorne atrakcje, ubezpieczenie i pakiet powitalny. Na uczestniczki czeka też siedmioosobowa kadra specjalistów - psycholog, prawnik, dietetyk, zielarka, ekspert od sztuk walki, specjalista od pielęgnacji skóry.
"Będzie i psycholog, i prawnik, i będzie zielarka, która zajmuje się ziołolecznictwem" - mówiła Doda w rozmowie z Kozaczkiem. Podkreślała też, że jej camp ma być zupełnie inny niż podobne projekty Anny Lewandowskiej czy Ewy Chodakowskiej. Pomysłów nie chciała zdradzać - podobno dlatego, że boi się kopiowania.
Lodówka bez alkoholu. Doda zostawiła wiadomość
Na Doda Mega Camp obowiązuje całkowity zakaz picia alkoholu. Żeby nie było wątpliwości - organizatorzy zadbali o dosłowne przypomnienie w każdym pokoju. Zamiast butelek w lodówce uczestniczki znajdą zdjęcie Dody z napisem: "Nawet nie próbuj!"
Menu za to robi wrażenie. Na śniadanie czeka pieczywo bezglutenowe, wędzona kaczka, łosoś, kozi twarożek, tofu, owocowe shoty i desery bez cukru. Ciepłe dania przygotowuje kucharz na żywo - szakszuka, vege leczo, jajecznica.
Doda od początku stawiała sprawę jasno: to nie jest zwykły fitness camp, tylko - jak sama mówi - "kompleksowa transformacja ciała i umysłu". Czy uczestniczki za ponad 10 000 zł wyjadą odmienione? Tego nie wiemy. Ale przynajmniej wiemy, że wyjadą trzeźwe.









