Kiełbasa była tylko wstępem. Doda wróciła z zarzutami, przy których uszczypliwość o grillowych produktach to pikuś.

Konflikt Dody ze Skolimem wszedł na nowy poziom. Kilka dni temu "król latino" podczas spotkania z fanami - przy okazji promocji własnych kiełbasek - dał upust frustracji wobec planowanych zmian w zabezpieczeniu emerytalnym artystów. Podobno nie przebierał w słowach, określając część środowiska mianem "kuew i ćpuów". Doda zareagowała jako jedna z pierwszych, sugerując mu, żeby skupił się na sprzedaży kiełbasy i wybrał się do teatru.

Skolim odpowiedział. Doda wróciła.

Skolim nie zignorował uszczypliwości. W nagraniu przekonywał, że jego krytycy są oderwani od problemów zwykłych ludzi, a polska kuchnia to część kultury - więc kiełbasa jak najbardziej na miejscu. Doda nie dała mu jednak ostatniego słowa.

W rozmowie z Plotkiem artystka powiedziała wprost: "Niech nie zmienia tematu, nie odwraca kota ogonem i odniesie się do ku*ew i narkomanów, którymi nazwał swoich kolegów i koleżanki ze sceny, kompletnie nie znając projektu ustawy".

I nie poprzestała na tym. Według jej słów Skolim "wprowadził ludzi w błąd i wykorzystał swoich fanów do szerzenia hejtu i nienawiści".

O co w tym wszystkim chodzi?

Doda tłumaczy, że projekt ustawy, który wywołał całą burzę, dotyczy wyłącznie artystów zarabiających najniższą krajową - bez szans na etat i umowę o pracę. Chodzi o umożliwienie im opłacania składek ZUS, nie o rozdawanie pieniędzy.

"Ja również będę płacić na to i z tej ustawy nie skorzystam, o ile ona w ogóle wejdzie w życie, i mimo to potrafię wstawić się za biedniejszymi" - zaznaczyła w rozmowie z Plotkiem.

Skolimotwi dostało się za manipulowanie emocjami: "Wykorzystuje najbardziej drażliwe tematy jak babcie, dziadkowie, chore dzieci, by podjudzać ludzi i szerzyć nienawiść wobec tych, którzy nigdy mu nic złego nie zrobili".

Piłka jest teraz po stronie Skolima. Odpowie na zarzuty wprost - czy znowu schowa się za kiełbasą?

Doda
© KAPIF
Skolim
© KAPiF
Doda
© KAPiF
Doda
© Instagram