Dwa lata, zero kontaktu i jedno zdanie, które mówi wszystko. Dariusz Pachut wyznał w rozmowie z Jastrząb Post, że próbował się pogodzić z Dodą - ale chęci były tylko po jego stronie.

'Olewam to. Nie wnikam'

Pachut nie jest typem, który pierze brudy publicznie. Od rozstania z wokalistką konsekwentnie zmienia temat, gdy ktoś go o nią pyta. Teraz jednak zdecydował się powiedzieć więcej - i to przy okazji rozmowy z Jastrząb Post.

'Unikam tego tematu z każdej strony. Ja to już w ogóle jestem daleko, dwa lata minęły praktycznie. Szczerze mówiąc olewam to. Nie wnikam. Nie wchodzę w tematy. Toczę nowe, wspaniałe życie' - powiedział.

Brzmi jak ktoś, kto naprawdę dał sobie spokój. Ale był jeszcze jeden wątek, który Pachut poruszył - i ten jest już mniej optymistyczny.

Próbował wyciągnąć rękę. Bez odzewu

Sportowiec przyznał, że podjął próbę pojednania. Skończyło się na niczym. 'Zamykając temat tej osoby, próbowałem - nie da się. Dziękuję' - skwitował krótko.

Krócej się nie dało. I chyba o to chodziło.

Zamiast rozliczać przeszłość, Pachut woli mówić o tym, co przed nim. Organizuje wyjazdy, szykuje nowe projekty sportowe i - jak sam zapowiada tajemniczo - pracuje nad czymś, o czym 'może nigdy nie opowie, bo chce być w cieniu tych projektów'. Na jego Instagramie śledzi go już ponad 160 tysięcy obserwujących.

'Idzie nowe. Dużo siły, dużo sportu i ludzie, którzy nie lubią półśrodków' - napisał ostatnio.

Czy Doda w ogóle skomentuje te słowa? I czy ktokolwiek po tej odpowiedzi jeszcze odważy się pytać Pachuta o wspólne lata?