Ewa Kasprzyk ma dość komentarzy o Mandarynie i Wiśniewskim - i powiedziała to głośno. Aktorka nagrała filmik, w którym wprost ucisza krytyków tego związku.
Powrót Mandaryny i Michała Wiśniewskiego po ponad dwóch dekadach rozłąki podzielił Polskę na dwa obozy. Jedni kibicują, drudzy kręcą nosem. Ewa Kasprzyk wybrała stronę bez wahania.
Kasprzyk debiutuje jako influencerka - i od razu wchodzi z buta
Aktorka ogłosiła właśnie, że zamierza spróbować swoich sił w mediach społecznościowych. W jednym z pierwszych nagrań nie sięgnęła po bezpieczny temat - od razu zabrała głos w sprawie, którą żyje cały show-biznes.
"Myślę, że nadszedł ten czas, żebym została influencerką. Kiedyś trzeba zacząć i się odważyć robić nowe rzeczy" - oznajmiła Kasprzyk w nagraniu. Chwilę później przeszła do sedna.
"Czytam o ponownym zejściu się Mandaryny i Michała Wiśniewskiego, co jest szalenie ekscytujące. Pomyślałam sobie: przestańcie tak! Ludzie... Nikt im tego szczęścia nie zabierze. Nikt im tego absolutnie nie może zabronić!" - mówiła aktorka.
Co tak naprawdę stoi za tym powrotem?
Wiśniewski i Mandaryna zaczęli podobno spotykać się ponownie pod koniec czerwca 2026 roku - zaledwie cztery miesiące po tym, jak lider Ich Troje ogłosił rozstanie z żoną Polą Wiśniewską. Tempo tego powrotu zaskoczyło nawet tych, którzy śledzą show-biznes od lat.
Para nie stroni od mediów - wręcz przeciwnie. Wspólne zdjęcia, próby w "Tańcu z Gwiazdami", doniesienia o przymierzaniu pierścionków zaręczynowych. Trudno to wszystko przegapić, nawet gdyby się chciało.
Kasprzyk najwyraźniej nie chce. I choć jej apel do hejterów jest stanowczy, to pytanie, czy fale komentarzy w sieci w ogóle go dosłyszą, pozostaje otwarte. Romans z przeszłości, nowy początek i cała Polska patrząca na każdy ich krok - to materiał na niezły serial. Tylko że to nie fikcja.
Trzymacie kciuki za tę parę, czy jednak sceptycyzm bierze górę? Piszcie w komentarzach.



