19-letni student aktorstwa, piękna gwiazda w białej sukni i mąż stojący tuż obok kamery - Daniel Olbrychski opowiedział historię, która do dziś przyprawia go o rumieniec.
19-letni student pierwszego roku, Pola Raksa w białej sukni i nieznajomy mężczyzna, który ustawiał ich do każdego ujęcia. Olbrychski przez jakiś czas nie miał pojęcia, z kim tak naprawdę ma do czynienia.
Ugięły mu się kolana na widok Raksy
Daniel Olbrychski poznał Polę Raksę na zdjęciach próbnych do "Popiołów" Andrzeja Wajdy. Miał wtedy 19 lat i był świeżo upieczonym studentem szkoły teatralnej. Raksa - już wtedy ikona polskiego kina - robiła na mężczyznach wrażenie, które trudno opisać słowami. Zresztą nie tylko Olbrychski stracił dla niej głowę: podobno Krzysztof Krawczyk, który zagrał w produkcji epizod, wyznał później w książce Krzysztofa Tomasika "Poli Raksy twarz", że aktorka "była pierwszą kobietą, która zawróciła mu w głowie" - choć podobno nie zamienili ze sobą nawet słowa.
Olbrychski poszedł o krok dalej. W cyklu rozmów "interAKCJA. Starcie pokoleń" prowadzonym przez Małgorzatę Czop wspominał: "Pola Raksa weszła w białej sukni, zjechał mi wzrok i ugięły się kolana. Ja sobie myślę: zagram, nie zagram, ale co się naściskam Poli Raksy, to moje! I od razu zacząłem śmiało do niej podchodzić przed kamerą".
Trudno o bardziej szczere wyznanie.
Mąż stał tuż przy kamerze i wszystko widział
Problem w tym, że Olbrychski tak się wciął w rolę, że zupełnie zignorował podpowiedzi asystenta operatora - człowieka, który spokojnie ustawiał ich do kolejnych ujęć. Prawda wyszła na jaw chwilę później i, jak sam aktor przyznał w podcaście, całkowicie wybiła go z rytmu.
"Nie zagrałem potem, jako Rafał, ani razu dobrze sceny miłosnej, bo już wiedziałem, że ten chłopak, który tak nas ustawiał, to świeżo poślubiony mąż Poli Raksy, Andrzej Kostenko" - wyznał Olbrychski.
Tuż przed 80. urodzinami aktor podsumował całą swoją karierę z typowym dla siebie rozmachem: "Od Beaty Tyszkiewicz, Poli Raksy, przez potem Maję Komorowską, gwiazdy zachodnie, w tym dwie Amerykanki: Andie MacDowell, Angelinę Jolie. Ten deszcz szczęścia spadał zawsze na mnie".
Deszcz szczęścia - owszem. Choć przynajmniej raz skończyło się na mokrym kołnierzu. Czy to najbardziej żenująca historia z planu w historii polskiego kina? Piszcie w komentarzach.




