Opuchnięta twarz, zdjęcie z badania głowy i adres ulicy w Bielsku Podlaskim - Daniel Martyniuk nie owijał w bawełnę. Na swoim Instagramie opisał, co według niego mu zrobiono i przez kogo.
Syn Zenka Martyniuka od lat dostarcza internautom tematów do rozmów. Tym razem jednak nie chodzi o imprezowe wygłupy ani tajemnicze zniknięcia z sieci. W ostatnich dniach na jego profilu pojawiły się zdjęcia, które - według jego własnej relacji - dokumentują pobicie przez osoby z najbliższego otoczenia.
Co pokazał Daniel Martyniuk na Instagramie?
Daniel Martyniuk opublikował na Instagramie zdjęcia opuchniętej twarzy oraz fotografię badania obrazowego głowy, twierdząc, że to skutki pobicia przez członków rodziny i ich znajomego. Według jego relacji do zdarzenia miało dojść w Bielsku Podlaskim, a udział w nim miały wziąć trzy osoby.
W relacjach wskazał dokładny adres ulicy oraz pobliską miejscowość, z której miał pochodzić trzeci uczestnik zajścia. Nie pozostawił wątpliwości co do swoich zamiarów.
"Pobity przez własną rodzinę z Bielska Podlaskiego!! Dokładnie z ul. Brańskiej. Towarzyszył im ich przedsiębiorczy Kolega z pobliskiej wsi zwanej Lewki. Trzech na jednego to nawet nie jest banda. Nie wybaczę wam tego sorry" - napisał na Instagramie.
Warto zaznaczyć, że w opublikowanych przez niego materiałach nie pojawiły się żadne komentarze osób, które wskazał. Nie wiadomo też, co - według nich - poprzedzało całą sytuację. Na razie znamy wyłącznie wersję Daniela.
Martyniuk zagroził mediom. Fani: 'Aż przykro patrzeć'
Kilka dni po pierwszych wpisach Daniel Martyniuk nagrał kolejną relację - tym razem z samochodu. Odniósł się w niej do sposobu, w jaki media opisały całą sprawę, i zapowiedział konsekwencje prawne wobec dziennikarzy.
"Jeszcze raz 'fra*erskie gazety' będziecie zakłamywać rzeczywistość, to razem z nimi wszystkimi, tymi co mnie pobili, będziecie też oskarżani" - mówił w nagraniu opublikowanym na Instagramie.
Martyniuk nie sprecyzował, które materiały go zdaniem go skrzywdziły. Nie podał też, czy sprawa trafiła już na policję ani jakie konkretnie kroki prawne planuje podjąć.
Fani obserwujący jego profil nie kryją niepokoju. W komentarzach pojawiają się głosy, że sytuacja robi się coraz poważniejsza - i że przykro patrzeć, jak sprawy toczą się w tym kierunku. Przed najnowszym nagraniem w sieci zdążył pojawić się jeszcze jeden materiał z jego udziałem, który szybko zniknął z profilu. Jego kontekstu Daniel do tej pory nie wyjaśnił.
Wszystkie znane fakty pochodzą wyłącznie z jego własnych relacji na Instagramie. Czekamy na ciąg dalszy - bo Daniel Martyniuk rzadko zostawia sprawy niedopowiedziane.







