Dwa lata po ślubie, rok po urodzeniu córki - i po wszystkim. Przez dekady Polska plotkowała o zdradach, Żebrowskim i tajemniczych romansach, a prawda okazała się zupełnie przyziemna.

Koniec lat 90. Izabella Scorupco i Mariusz Czerkawski byli parą, którą Polska chciała oglądać wiecznie. Piękna aktorka, przystojny hokeista, ślub w 1997 roku, córka Julia rok później. A potem - cisza i papiery rozwodowe w 1999 roku.

Kuluarowe plotki robiły swoje. Mówiono, że Iza zakochała się w Michale Żebrowskim, z którym grała u Hoffmana. O Czerkawskim szeptano, że miał inną kobietę. Żadna ze stron przez lata nie komentowała ani słowa.

Czerkawski przerwał milczenie. Co naprawdę rozbiło ich małżeństwo?

Mariusz Czerkawski w rozmowie z magazynem "Viva!" postawił sprawę jasno: żadnej zdrady nie było. Ani z jego strony, ani ze strony Izy. Rozpad małżeństwa miał prozaiczną, choć bolesną przyczynę - rozłąka i dwie wielkie kariery, które nie mieściły się w jednym związku.

"O mnie też pisali, że w trakcie małżeństwa miałem inną dziewczynę, ale to wszystko nieprawda. Nikt nikogo nie zdradził. Rozstaliśmy się nie dlatego, że się znielubiliśmy, ale poprzez ciągłe rozłąki już później nie mogliśmy się dogadać, oddalaliśmy się od siebie. I ta miłość gdzieś się zagubiła, bo jej nie pielęgnowaliśmy" - przyznał hokeista.

W wywiadzie dla "Gali" dodał jeszcze dobitniej: "Pogodzenie kariery Izy i mojej okazało się niemożliwe. Coraz częściej pojawiały się różnice zdań. Osoba, z którą dzielisz życie, musi być bardzo wyrozumiała, bo każdy zawodowiec ma wszystko podporządkowane swojej dziedzinie".

Co dalej z obojgiem?

Po rozstaniu oboje ułożyli sobie życie na nowo. Czerkawski związał się z modelką, z którą doczekał się syna. Scorupco wyszła za mąż po raz drugi - za amerykańskiego przedsiębiorcę, z którym też urodziła syna. To małżeństwo również nie przetrwało. Trzecia próba okazała się szczęśliwa.

Historia tej pary to klasyczny przypadek: nie zdrada, nie kłótnie, nie wielki dramat - tylko dwie osoby, które wybrały kariery i zapomniały pielęgnować siebie nawzajem. Plotkarze przez lata szukali sensacji, a sensacji po prostu nie było.

Czy to w ogóle bardziej smutne niż zdrada? Napisz w komentarzach.