Niemal czterdzieści lat razem, ten sam zawód, ta sama branża - i zero ściemy. Piotr Cyrwus w rozmowie na kanale 'Lustra' Agnieszki Kaczorowskiej przyznał wprost, że w jego małżeństwie z Mają Barełkowską bywało różnie.

Niemal czterdzieści lat razem, ten sam zawód, ta sama branża - i zero ściemy. Piotr Cyrwus w rozmowie na kanale "Lustra" Agnieszki Kaczorowskiej przyznał wprost, że w jego małżeństwie z Mają Barełkowską bywało różnie.

Dwoje aktorów pod jednym dachem brzmi jak scenariusz idealny. Wspólne tematy, wzajemne rozumienie, ta sama wrażliwość. Cyrwus nie zaprzecza - ale od razu dodaje drugą stronę medalu.

"I zrozumienie, i niezrozumienie, i rywalizacja"

Gdy Kaczorowska zapytała go wprost, czy w związku dwojga aktorów da się uniknąć porównywania sukcesów i zawodowej zazdrości, Cyrwus nie owijał w bawełnę.

"W każdym tym aspekcie mogę powiedzieć: tak. Wszystko było. I zrozumienie, i niezrozumienie, i rywalizacja" - wyznał w rozmowie na kanale "Lustra".

I od razu podał konkretny przykład - bez owijania, z humorem. "No bo właśnie dzisiaj Maja poszła grać do ulubionego serialu, była szczęśliwa, była tam happy cała, bo tam ma jakiś romans czy coś takiego. Halo, halo, o co chodzi? I tak to jest" - mówił.

Cyrwus zaznaczył, że całkowite uniknięcie takich emocji wymagałoby od obojga wręcz nadludzkiego spokoju. A że oboje są ludźmi - zdarzało się rozmijać.

Ale jest i plus, którego inni nie mają

Aktor przyznał też, że wspólny zawód daje coś, czego nie zastąpi żaden kompromis. Możliwość rozmowy o sprawach, które dla kogoś spoza branży są kompletnie abstrakcyjne.

"Ale też są ludzie, którzy mówią: takie to masz problemy. Żadne. Rozmawiacie o filmie, a ja z moją żoną o lekach porozmawiam" - powiedział z dystansem.

I właśnie ta wspólnota świata - według Cyrwusa - mogła być jednym z powodów, dla których ich związek przetrwał tam, gdzie inne się posypały.

"Myślę, że też na tym to polega, że przetrwaliśmy. Wiecie, ile będziemy razem? Czterdzieści. Czterdzieści lat razem. Może nie wygląda" - dodał z uśmiechem.

Były gwiazdor "Klanu" zaznaczył też, że nie zamierza oceniać nikogo, kto wybrał inaczej. "Ja nikogo ani nie pochwalam, ani nie ganię, czy ktoś się rozwiódł, czy coś tam. Każdy ma swoje życie" - podsumował.

Czterdzieści lat, jeden zawód, zero lukru. Może właśnie o to chodzi?

A wy - myślicie, że wspólna praca w związku to przekleństwo czy atut? Piszcie w komentarzach.