Laptop w Wiśle, pobite lustra i porozlewane perfumy - tak wyglądał dom Małgorzaty Potockiej w dniu, gdy dowiedziała się o zdradzie Grzegorza Ciechowskiego. Ich córka Weronika po raz pierwszy opowiedziała o tym publicznie.
Grzegorz Ciechowski od 25 lat nie żyje, a jego historia wciąż nie daje spokoju. Lider Republiki był nie tylko ikoną polskiego rocka, ale też mężczyzną, który skrzywdził kobietę, z którą miał dziecko. Teraz głos zabrała ich córka - i nie szczędzi szczegółów.
Tata zdradził mamę z nianią. Weronika mówi, jak to pamiętała
Weronika Ciechowska pojawiła się w Polsacie, gdzie w rozmowie z Aleksandrą Czajkowską wróciła do rozpadu rodziny. Według jej relacji, Ciechowski zdradził Małgorzatę Potocką z ich nianią, Anną. Skutki były natychmiastowe i gwałtowne.
"Tata zdradził mamę z jej nianią, Anną. Dom był jakby w gruzach. Nie na zewnątrz, tylko w środku. Były pobite lustra, szyby. Porozlewane flakony z perfumami" - wspominała Weronika w wywiadzie dla Polsatu.
Kulminacyjny moment tej historii? Potocka wzięła wszystkie rzeczy byłego partnera, w tym jego laptop, i wrzuciła je do Wisły. Z impetem, jak podkreśliła córka.
"Moja mama dowiedziała się, że mój tata ją zdradził. Rozstali się i wpadła w szał. Była potwornie zraniona. Notabene wzięła wszystkie rzeczy mojego taty, łącznie z jego laptopem. Wrzuciła go z impetem do Wisły" - cytowała Weronika słowa matki.
Weronika nie miała żalu do mamy. Miała do niej szacunek
Ciechowska i Potocka byli razem od końca 1985 do 1993 roku. Związek zakończyła właśnie ta zdrada. Weronika miała wtedy kilka lat i pamiętała atmosferę w domu, ale jako dorosła kobieta rozumie teraz zachowanie matki inaczej.
"Ja oczywiście teraz, jako dorosła kobieta, to rozumiem, jak bardzo była wściekła i zraniona. I nie dziwi mnie to. Aczkolwiek wiem, że musiało też ją bardzo dużo kosztować nerwów to, żeby zgodzić się na to, żebym ja znowu się widziała z tatą" - mówiła Weronika w Polsacie.
Ojciec zadedykował jej utwór "Piosenka dla Weroniki". Zdążył być w jej życiu tylko do 2001 roku - Ciechowski zmarł 22 grudnia, tuż przed Wigilią. Weronika miała wtedy 14 lat.
"W ogóle nie chciałam w to wierzyć. Trzeba było powiedzieć o tym babci, która była z nami, bo to było zaraz przed świętami. I usłyszałam tylko jej krzyk" - wspominała córka muzyka.
Wyznała też, że żałobę tak naprawdę przeżyła dopiero cztery lata po śmierci ojca. Na pogrzebie, przy którym zjawiła się cała jej klasa, starała się pocieszać innych - zamiast pozwolić sobie na własny ból.
Czy Potocka i Ciechowski kiedykolwiek porozumieli się do końca? Tego Weronika nie powiedziała. Ale sama historia - laptop w Wiśle, pobite lustra i córka, która pociesza innych na pogrzebie własnego taty - mówi chyba wystarczająco dużo.










