Spokojne życie Clooneyów na francuskim wsi skończyło się w jedną noc. Cała czwórka - George, Amal i bliźnięta - musiała szybko opuścić swoją 100-hektarową farmę w Brignoles. Winny? Pożary, które od kilku dni rozprzestrzeniają się jak epidemia na południu Europy.
Ewakuacja w trybie nagłym
Clooneyowie od niedawna mieszkają na co dzień we francuskim Brignoles, gdzie przed czasem kupili rozległy majątek za około 8,3 miliona dolarów. Posiadłość obejmuje XVIII-wieczny zamek, winnicę i około 100 hektarów gruntów. Niestety, zagrożenie pożarami zmusiło całą rodzinę do szybkiej ucieczki. Źródła podają, że ewakuacja była nagłym rozkazem lokalnych władz w związku z rozprzestrzeniającymi się pożarami, które ogarnęły Francję, Hiszpanię, Włochy i Grecję.
Amal i George Clooney poinformowali o swojej decyzji burmistrza miasta. W liście opublikowanym przez magazyn "People" napisali: "W tej chwili nie mamy pojęcia, czy nasz piękny dom przetrwa tę straszną chwilę. Opuszczając Brignoles, chcemy podkreślić dwie rzeczy: po pierwsze, mamy nadzieję, że ty i mieszkańcy naszego miasta jesteście bezpieczni, a po drugie, że Amal i ja jesteśmy zdecydowani zadbać o to, by niezależnie od tego, co stanie się z naszą wioską, pozostać częścią tej społeczności i przyczynić się do jej odbudowy".
Dlaczego Clooneyowie wybrali Francję?
George Clooney ma kilka posiadłości na całym świecie - willę w Kalifornii, dom w Kentucky i zabytkową rezydencję w angielskim Berkshire wartą około 12 milionów funtów. Mimo to, kilka lat temu zdecydował się na przeprowadzkę do małego francuszczego miasteczka. Powód? Chciał zapewnić swoim dzieciom normalną edukację z dala od blasku fleszy.
"Dużą część dzieciństwa spędziłem na farmie i tego nie znosiłem. Ale teraz, jeśli chodzi o moje pociechy, to jest tak… nie siedzą przy iPadach. Jedzą kolację razem z dorosłymi i muszą po sobie posprzątać. Prowadzą o wiele lepsze życie" - wyjaśniał aktor w wywiadzie dla magazynu "Esquire" pod koniec zeszłego roku.
Aktor dodał również, że chciał uchronić Elli i Alexandra od presji bycia dziećmi słynnych rodziców. "Czułem, że nigdy nie będą mieli szansy na sprawiedliwy start w życiu. We Francji… w sumie mają gdzieś sławę. Nie chcę, żeby chodzili w obawie przed paparazzi. Nie chcę, żeby porównywano ich do sławnych potomków innych ludzi".
Co dalej?
Na razie Clooneyowie czekają na wiadomości o stanie swojej posiadłości. Ewakuacja dotyczy tysięcy ludzi na południu Europy, a pożary wciąż stanowią poważne zagrożenie dla mieszkańców i ich mienia. Aktor i jego żona zapewnili jednak, że niezależnie od tego, co stanie się z ich domem, pozostaną zaangażowani w pomoc dla społeczności Brignoles.




