1,4 mln euro za drugie miejsce na Roland Garros - i zero planów na szampana. Maja Chwalińska powiedziała wprost, gdzie trafiają te pieniądze.
6 milionów złotych - i co z tego zostanie?
Maja Chwalińska za finał French Open zarobiła 1,4 mln euro, czyli blisko 6 mln złotych. Zanim jednak zacznie liczyć, ile może wydać - część tej sumy pochłoną francuskie podatki. Taki jest urok wygrywania w Paryżu.
Co z resztą? Tenisistka nie zamierzała owijać w bawełnę. Jak podaje portal Super Sport SE, 25-latka już w mixed zone po finale mówiła o konkretnych planach.
"Pewnie coś sobie kupię, ale szczerze mówiąc, nie mam jeszcze nic szczególnego w planach. Na pewno będę chciała jeszcze bardziej zainwestować w siebie i w swój tenis. Podpytam trenera Maćka Ryszczuka, w jaki sposób mogę sobie pomóc, jakieś sprzęty może sobie kupię. Także tak, myślę, że to będzie taki priorytet dla mnie na ten moment" - cytuje jej słowa Super Sport SE.
Krótko i na temat. Żadnych torebek za 50 tysięcy, żadnych wakacji na jachcie. Sprzęt, trener, tenis.
Najpierw jednak odpoczynek
Maja Chwalińska przyznała też, że po wyczerpującym tygodniu w Paryżu potrzebuje chwili oddechu. Najpierw wyjazd na wakacje, potem powrót do treningów i praca nad kolejnymi celami.
Po finale Roland Garros Chwalińska jest najwyżej sklasyfikowaną Polką w rankingu WTA. Awans do wielkiego szlema zapisuje ją w historii polskiego tenisa - i otwiera drzwi do jeszcze większych nagród w przyszłości.
Słowa Igi Świątek po finale już obiegły sieć. Teraz fani czekają, co Maja zrobi z tym momentem. Inwestycja w tenis zamiast luksusu - czy to właśnie taka postawa robi z niej następną wielką Polkę w światowym tourze?
Napisz w komentarzu, na co TY wydałbyś 1,4 mln euro.



