2,8 mln euro za wygranie całego turnieju. Tyle czeka na Maję Chwalińską, jeśli dziś po 15:00 zrobi to, czego przed nią nie udało się żadnej kwalifikantce w historii French Open.
Dwudziestoczterolatka z Polski jest już w historii tenisa - jako pierwsza kwalifikantka w dziejach Roland Garros dotarła do finału wielkoszlemowego turnieju. Ale dziś może napisać jeszcze głośniejszy rozdział.
Ile zarobi Chwalińska w Paryżu?
Za sam awans do finału Maja Chwalińska ma zagwarantowane 1,4 mln euro brutto. Gdyby wygrała tytuł - w kieszeni ląduje 2,8 mln euro. Już za półfinał dostała premię w okolicach 750 tys. euro. Kwoty robią wrażenie, ale jest jeden haczyk: Francja to nie raj podatkowy. Tamtejsze przepisy przewidują podatek od tego typu dochodów sportowych sięgający nawet 45 procent nagrody. Połowa trafia więc do francuskiego fiskusa, zanim Maja zdąży otworzyć szampana.
Poza pieniędzmi Paryż daje jej coś równie cennego. Po turnieju Chwalińska wskoczy co najmniej na 21. miejsce w rankingu WTA, a realne jest wejście do drugiej dziesiątki. Co to oznacza w praktyce? Koniec z kwalifikacjami. W kolejnych wielkich turniejach Maja pojawi się jako rozstawiona zawodniczka - bez walki o prawo wejścia do drabinki.
Dziś o 15:00 cała Polska patrzy na Paryż
Finał French Open 2026 startuje punktualnie o godzinie 15:00. Chwalińska wychodzi na kort jako pierwsza Polka w finale tego turnieju od dekad. Emocje są już teraz - wystarczy spojrzeć na media społecznościowe, gdzie od rana trwa narodowe trzymanie kciuków.
Czy Maja Chwalińska wróci do Polski z pucharem? Piszcie w komentarzach - śledzimy razem.


