Trzynaście lat małżeństwa i zero romantycznych złudzeń. Ewa Chodakowska w podcaście Małgorzaty Rozenek powiedziała głośno to, o czym większość myśli po cichu.
Plotki o kryzysie między Ewą Chodakowską a Lefterisem Kavoukisem krążyły po sieci już w październiku 2025 roku. Trenerka uciszyła je jednym zdjęciem z mężem - frywolnym, jednoznacznym. Ale teraz sama otworzyła drzwi do rozmowy o tym, jak naprawdę wygląda jej małżeństwo.
"Nigdy nie chciałam być żoną"
Chodakowska i Kavoukis wzięli ślub 9 września 2013 roku. Poznali się na jej wakacjach w Grecji - on był tamtejszym trenerem personalnym, ona już wtedy budowała swoją fitness markę. Wspólna pasja do sportu szybko przerodziła się w coś więcej.
Ale nie szukajcie tu deklaracji o miłości na wieki. W podcaście Małgorzaty Rozenek "Z bliska" Ewa powiedziała wprost: nie planuje z góry, że będzie z Lefterisem zawsze.
"Nie mam nigdy w głowie takich scenariuszy. Ja w ogóle nigdy nie chciałam być żoną. Nie epatuję takimi deklaracjami, bo wydaje mi się, że w życiu wszystko może się wydarzyć. My możemy się po drodze gdzieś zaskoczyć, możemy się rozczarować, możemy przestać czuć" - powiedziała Chodakowska w rozmowie z Rozenek.
Brzmi chłodno? Może. Ale trenerka tłumaczy to inaczej - jej zdaniem związek trwa nie dlatego, że podpisali papier, lecz dlatego, że codziennie wybierają siebie nawzajem. Lefteris wciąż ma w sobie to, za co go pokochała. Ale - jak sama zastrzega - nie wiadomo, czy to się nie zmieni.
Niezależność ważniejsza niż wspólnota
Chodakowska od zawsze stawiała na własne nogi. Żaden mężczyzna nigdy nie stanowił o jej wartości - tak to ujęła w podcaście.
"Ja nigdy do końca nie wierzyłam w miłość na całe życie, nigdy nie planowałam wychodzić za mąż. To było gdzieś zawsze obok. Mężczyzna nigdy nie świadczył i nie stanowił o mojej wartości. Nic co na zewnątrz nie stanowiło o mojej wartości. Więc dla mnie partnerstwo jest dosłownie partnerstwem i świat się nie kończy" - dodała trenerka.
Deklaruje, że jest "absolutnie niezależna" - finansowo, życiowo, mentalnie. Mogłaby zacząć wszystko od nowa i nie ucierpieć materialnie. Emocjonalnie - to inna historia. Ale spokój, z jakim o tym mówi, robi wrażenie.
Czy to przepis na trwały związek, czy zimna kalkulacja? Chodakowska pewnie odpowiedziałaby, że jedno i drugie. I trudno jej odmówić racji - trzynaście lat razem mówi samo za siebie.
Co wy na to - romantyzm czy realizm lepiej trzyma pary przy sobie? Piszcie w komentarzach.




