Filip Chajzer nie dał sobie wmówić. Po tym, jak plotki głosiły, że jego teściowa wparowała na wesele i wdała się z nim w kłótnię, prezenter postanowił rozprawiać się z bzdurami - i zrobił to mocno.
Teściowa nie była na weselu. Chajzer mówi wprost
Filip Chajzer wziął ślub z Bianką 19 września w Krakowie. Uroczystość odbywała się w jednym z tamtejszych kościołów, a świętowanie przeniosło się do restauracji w centrum miasta. Tyle że lista gości miała dziury - nie pojawił się syn reportera z poprzedniego związku, ani mama panny młodej. O mamie Bianki szeptano zwłaszcza dlatego, że od dawna nie kryła swojego braku aprobaty dla relacji córki z Chajzerem.
Ale to nie byłoby newsem, gdyby nie to, co się działo dalej. Kilka godzin po ceremonii zaczęły krążyć pogłoski, że teściowa jednak się pokazała - i to nie po to, aby pogratulować. Miała wpaść na przyjęcie, znaleźć Filipa i "naskoczyć" na niego. Dramatycznie, ostro, publicznie.
"Ktoś to wymyślił. Nad tym bardzo ubolewam"
Chajzer nie wytrzymał. W rozmowie z Plejadą rozprawiał się z rumorem wprost: "To bzdura, ktoś to wymyślił. Nie było mamy Bianki. Nad czym zresztą bardzo ubolewam".
Prezenter podkreślił za to, że mógł liczyć na teścia - ojca Bianki. "Tata mojej żony odprowadzający Biankę do ołtarza, klasa absolutna. Jesteśmy tym bardzo wzruszeni" - dodał w tym samym wywiadzie.
Ale coś jest jasne: jeśli Chajzer "ubolewa" nad nieobecnością mamy panny młodej, to napięcie między nim a teściową jest realne. A nieobecność w tak ważnym dniu mówi więcej niż tysiąc słów.
Konflikt trwa od maja. "Myślę, że moja teściowa mnie nienawidzi"
Historia zaczęła się znacznie wcześniej. Jeszcze w maju, gdy wyszło na jaw, że Chajzer romansuje z Bianką, teściowa pojawił się na spotkaniu autorskim poświęconym jego książce i zaczęła mu robić wyrzuty. Od tamtej pory było tylko gorzej.
W talk-show Kuby Wojewódzkiego na początku września Chajzer przyznał się do gorzkich prawd: "Myślę, że moja teściowa mnie nienawidzi. Jest to historia o opuszczaniu gniazda. Bardzo naturalna i zupełnie zrozumiała. Co tu mogę, ja nikomu nie zawiniłem. Ja próbowałem. Ale każdy ma swoją historię. Każdy musi to przepracować".
Wówczas jeszcze liczył na to, że wspólne wysiłki (jego i Bianki) namówią matkę panny młodej do przyjścia na ślub. Jak widać, liczył za wcześnie.
Czy to koniec prób pogodzenia?
Pytanie brzmi: czy ta nieobecność i dementi Chajzera zamykają temat, czy raczej go otwierają na nowo? Fani zastanawiają się, czy w ogóle kiedyś dojdzie do pogodzenia, czy relacja z teściową pozostanie na zawsze napięta. Na razie Chajzer jedynie dementuje plotki i celebruje wsparcie ojca Bianki - co jest sygnałem: mam tych, którzy mnie wspierają, reszta to nie moja wina.
Ale czy tak łatwo można zamknąć temat nieobecności mamy na własnym ślubie córki? Wątpliwe.



