Groźby śmierci za odczytanie cudzych wyników. Ola Budka w Q&A na Instagramie powiedziała wprost, co spotkało ją po finale Eurowizji w Wiedniu.
Finał Eurowizji 2026 w Wiedniu już za nami, ale emocje wokół polskiego głosowania nie opadły. Wygrała Bułgaria z Darą i jej "Bangarangą". Drugie miejsce zajął Izrael - i właśnie ten wynik rozkręcił lawinę, która uderzyła w zupełnie niewinną osobę.
Polskie jury przyznało Izraelowi 12 punktów - maksymalną notę. Wyniki odczytywała Ola Budka. To wystarczyło, żeby stała się głównym celem internetowej agresji.
"Nie poradziłam. Ale zostawiam to za sobą"
Budka nie jest członkinią jury i nie miała żadnego wpływu na to, komu Polska przyznała punkty. Jej zadaniem było jedynie stanąć przed kamerą i odczytać gotową punktację. Mimo to po finale zasypały ją wiadomości, których nie życzyłby sobie nikt.
Prezenterka zorganizowała na Instagramie sesję pytań i odpowiedzi. Jeden z obserwujących zapytał, jak poradziła sobie z falą hejtu. Budka nie owijała w bawełnę.
"Nie, nie poradziłam, ale zostawiam to za sobą. Nie liczę na refleksję u osób, które to robiły, ale w celu szerszej ogólnej refleksji tych, którzy mnie tu obserwują, pytam: Czy rzucanie inwektyw największego kalibru, włącznie z groźbami śmierci, świadczy o adresacie czy nadawcy?" - napisała w mediach społecznościowych.
Mocne słowa. I trudno się dziwić.
Nie głosowała. Mówiła o tym nie raz
Budka w tej samej odpowiedzi po raz kolejny podkreśliła swoją rolę - czysto techniczną. Żeby nie było wątpliwości, dodała też, kogo sama dopingowała podczas finału.
"Gdybym głosowała (jeszcze raz dla jasności - nie głosowałam) to włoska piosenka była moją faworytką" - skwitowała na Instagramie.
Tymczasem media ujawniły indywidualne karty głosowania polskich jurorów. Okazało się, że Stasio Kukulski umieścił Izrael na pierwszym miejscu. Viki Gabor - na ostatnim. Różnica zdań w jury była więc spora, a wynik końcowy to efekt uśrednienia ocen kilku osób.
Nikt z jurorów nie dostał jednak tyle w kość co prezenterka, która po prostu przyszła do studia i odczytała to, co jej dano.
Czy ktokolwiek z tych, którzy słali groźby, w ogóle wiedział, że Budka nie miała wpływu na punktację? Sądząc po skali reakcji - raczej nie zadawał sobie trudu, żeby to sprawdzić.





