Tydzień. Tyle czasu minęło od werdyktu widzów, a Matteo Brunetti i Izabela Skierska wciąż się nie odzywają. Włoski kucharz właśnie przyznał, że każdy potrzebował miejsca na siebie - ale to, co powiedział o przyczynie odpadnięcia, boli bardziej niż sama porażka.

Szok trzeciego odcinka. Nic nie będzie już takie samo

Tańczyć zaczynało dwanaście par. Dziś w "Tańcu z gwiazdami" zostało już tylko dziewięć. W ciągu miesiąca program opuścili kolejno: Monika Borzym z Michałem Kassinem, potem Matteo Brunetti z Izabelą Skierską i wreszcie Kaeyra z Kacprem Rutką. Dla duetu Brunetti-Skierska było to szczególnie bolesne - odpadli w trzecim odcinku, gdy wydawało się, że wszystko dopiero się zaczyna.

Matteo nie ukrywał rozczarowania. Na twarzy widać było zawód, a w wywiadach nie szczędził krytyki jurorów. Izabela natomiast milczała - nie podeszła do dziennikarzy tego wieczora. Dopiero po dobie przerwała milczenie, ale emocje obu taneczników były wciąż na powierzchni.

"Potrzebowaliśmy przestrzeni, by wchłonąć to wszystko"

Teraz, tydzień po werdykcie, Matteo zdecydował się mówić szczerze. W rozmowie z "Faktem" przyznał, że zarówno on, jak i Izabela - osoby bardzo ambitne, mistrzowie w swoich dziedzinach - potrzebowali czasu dla siebie. "Myślę, że każdy potrzebował przestrzeni, żeby wchłonąć te emocje. Nie spodziewaliśmy się, że odpadniemy w trzecim odcinku, mieliśmy jeszcze bardzo dużo do pokazania" - wyznał.

Do tej pory się ze sobą nie kontaktowali. "Parę rzeczy sobie skomentowaliśmy na wspólnych materiałach, ale jeszcze nie rozmawialiśmy ze sobą" - ujawnił kucharz. Dla obojga ta sytuacja była uderzeniem w serce: obaj wierzyli w siebie, obaj liczyli na więcej. "Takie coś nas trafiło w serducho, bo wierzyliśmy w siebie i w to, że w końcu ona wygra i w końcu ja wygram" - dodał emocjonalnie.

Czy wina leży w perfekcji?

Brunetti ma jednak teorię, dlaczego zabrakło im głosów publiczności. I ta teoria boli bardziej niż sam odpad. "Moim zdaniem zatańczyliśmy za bardzo poprawnie. Mieliśmy dużo tańca w tańcu i zabrakło wyrazu artystycznego, takiego show, ale z naprawdę dużym wow" - analizuje szczerze.

Patrzył na choreografie innych par i zauważył różnicę: tam było mniej techniki, ale więcej zjawiskowości, więcej momentów, które zapamiętuje się na długo. "Patrząc na choreografie innych par, tam właśnie więcej się tego pojawiło - zdecydowanie mniej tańca i więcej takich momentów zjawiskowych. Myślę, że tego mogło zabraknąć" - twierdzi.

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że jego umiejętności taneczne wymagały jeszcze pracy - startował od zera. Ale według niego to właśnie oprawa artystyczna, a nie technika, była elementem decydującym. "Nie spodziewałem się, że tak szybko u mnie się to wszystko zadzieje. Myślałem, że będzie bardziej docenione to, że dosłownie z tygodnia na tydzień było widać dużą różnicę" - wyznał gorzko.

Co dalej?

Tydzień milczenia między parą to dużo mówi o emocjonalnym wsparciu, jakie niesie ze sobą taka porażka. Fani zastanawiają się, czy Matteo i Izabela kiedykolwiek znowu będą pracować razem. Na razie każde z nich musi pogodzić się z tym, że show skończyło się zanim naprawdę się zaczęło.