Synowie pytają, po co wydaje tyle na ciuchy. Mariola Bojarska-Ferenc ma gotową odpowiedź - i gotowy testament modowy.

Podczas gali Women Power 2026 Mariola Bojarska-Ferenc powiedziała głośno to, o czym fani plotkowali od lat: jej kolekcja markowych torebek, biżuterii i zegarków nie trafi na aukcję ani do obcych. Ma już konkretny plan.

Synowie słyszą 'nie' - wnuczki dostaną wszystko

Bojarska-Ferenc od dekad zbiera ubrania i dodatki z rozwagą, nie na pokaz. Jak sama przyznała w rozmowie z "Faktem" na gali Women Power 2026, każdy zakup to przemyślana decyzja, nie impuls. Gdy synowie kręcą nosem na kolejne wydatki, odpowiada im bez mrugnięcia okiem.

"Jedni kolekcjonują samochody, inni zegarki, obrazy czy filiżanki, a ja lubię dobrze wyglądać" - tłumaczyła gwiazda.

Na pytanie, co stanie się z jej kolekcją, odpowiedź przyszła błyskawicznie. Ma trzy wnuczki i to dla nich odkłada swoje modowe skarby.

"Ja mam trzy wnuczki, wszystko im zostawię w spadku, to będzie rozpisane. Na pewno chciałabym zostawić jakieś takie gadżety swoim wnuczkom na pamiątkę, bo fajnie mieć torbę, naszyjnik, pierścionek czy zegarek po babci" - wyznała w rozmowie z "Faktem".

Finansowa niezależność przede wszystkim

Bojarska-Ferenc od ponad 35 lat jest związana z architektem i przedsiębiorcą Ryszardem Ferencem. Mimo to zawsze stawiała na własne zarobki i własne decyzje zakupowe - i nie zamierza tego ukrywać.

"Ja na wszystko zapracowałam sobie sama. Jestem dumna z tego, co noszę, bo nie operuję kartą kredytową męża" - mówiła podczas tej samej gali.

Prekursorka fitnessu w Polsce przez dekady budowała markę, rozwijała projekty i gromadziła kolekcję, którą dziś spokojnie mogłaby nazwać inwestycją. Szczerość w kwestii pieniędzy? Odświeżająca. Trzy szczęśliwe wnuczki? Powiedzmy, że mają już powód, żeby babcię odwiedzać częściej.

Co o tym myślicie - słusznie, że luksus zostaje w rodzinie?

Mariola Bojarska-Ferenc
© AKPA
Mariola Bojarska-Ferenc
© AKPA
Mariola Bojarska-Ferenc
© AKPA
Mariola Bojarska-Ferenc
© AKPA