Bogdan Rymanowski miał w TVN wszystko - mocną pozycję, prestiż, świetne pieniądze. Po 17 latach tego porzucił. Dopiero teraz opowiedział, co go naprawdę skłoniło do odejścia.
Czemu dziennikarz opuścił bezpieczne miejsce?
Bogdan Rymanowski przez półtorej dekady był twarzą TVN i TVN24. Jako jeden z najpopularniejszych dziennikarzy informacyjnych cieszył się szacunkiem stacji, prowadził top-programy i zarabiał - jak sam przyznaje - "świetne pieniądze". Mimo to w pewnym momencie postanowił wszystko zostawić i przejść do Polsatu. Z perspektywy ośmiu lat wytłumaczył, co siedziało mu w głowie.
"Wiem, że miałem tam super pozycję, byłem doceniany i zarabiałem świetne pieniądze" - mówił Rymanowski. Ale to właśnie nie były powody do odejścia. Przeciwnie - były mu wygodne. Problem w tym, że wygoda zaczęła go dusić.
Chciał sprawdzić, ile jest wart poza TVN
Dziennikarz przyznał, że po 17 latach zaczął odczuwać głód nowych wyzwań. Nie chodziło o pieniądze ani o brak uznania ze strony telewizji. Chodziło o potrzebę dalszego rozwoju i weryfikacji - czy potrafi robić coś więcej niż to, co robił w głównym nurcie mediów.
Rymanowski tłumaczył, że ta decyzja była dla niego "potrzebą spróbowania czegoś nowego". Przeszedł przez Polsat, Radio ZET, aż wreszcie założył własny kanał na YouTubie - "Rymanowski Live". To okazało się przełomem.
YouTube dał mu to, czego brakowało w telewizji
We własnym formacie Rymanowski znalazł rzeczy niemożliwe do realizacji w studiu telewizyjnym. Może prowadzić rozmowy bez presji antenowego czasu, zapraszać nie tylko polityków, ale także sportowców, aktorów czy artystów. Jako przykład podał rozmowę z Robertem Lewandowskim - jako dziennikarz polityczny nigdy nie miał "naturalnego pretekstu" do takiej rozmowy.
"Z perspektywy ośmiu lat jestem z tamtej decyzji bardzo zadowolony" - podsumował. Nie żałuje porzucenia stabilności i wysokiego wynagrodzenia, bo otrzymał coś innego - wolność i możliwość rozwoju na własnych warunkach.
Rymanowski udowodnił, że czasem trzeba porzucić bezpieczne miejsce, aby znaleźć coś, co naprawdę cię spełnia. I że pieniądze to nie wszystko - przynajmniej nie dla kogoś, kto ma jeszcze wiele do pokazania.








