Michał Wiśniewski wraca do Mandaryny po 21 latach i wszyscy o tym mówią. Robert Biedroń też - tyle że jemu ta historia wykręciła zupełnie inny nóż w sercu.

Wiśniewski oficjalnie potwierdził powrót do Mandaryny. W mediach społecznościowych napisał wprost: "Jestem z Mandaryną i zdradziłem z nią Polę", po czym dodał, że zaczęli się spotykać pod koniec czerwca. Przyznał, że nie wie, czy cokolwiek z tego wyjdzie - ale próbować zamierza. "Nieważne, czy dacie nam szansę, czy nie, my to po prostu zrobimy" - oświadczył.

Biedroń patrzył na to i nie wytrzymał

Robert Biedroń skomentował całą sprawę na swoich mediach społecznościowych - i nie było w tym ani grama złośliwości wobec Wiśniewskiego. Wręcz przeciwnie. Polityk, który od ponad dwóch dekad jest w związku z Krzysztofem Śmiszkiem, użył tej historii jako lustra.

"Michał i Mandaryna mogli wziąć ślub, rozwieść się, wziąć kolejne śluby z innymi osobami i po latach do siebie wrócić" - napisał 50-latek. A potem dorzucił zdanie, które obiegło sieć: "My od ponad 24 lat czekamy, aby zawrzeć związek partnerski w Polsce". Wpis opublikował ze wspólnym zdjęciem ze Śmiszkiem.

Żadnych wyzwisk, żadnej agresji. Tylko rachunek. Wiśniewski zdążył się ożenić pięć razy - Biedroń nie może tego zrobić ani raz.

Wiśniewski tymczasem urządza się po swojemu

Sam zainteresowany nie odnosi się do politycznych komentarzy. Wiśniewski jest formalnie wciąż w trakcie rozwodu z Polą Wiśniewską - piątą żoną - i podobno zamieszkał z Mandaryną, choć według wcześniejszych doniesień oboje na razie mieszkają... u swoich mam. Romans sprzed 25 lat odżył, media śledzą każdy ruch, a dzieci pary - które same są już dorosłe - komentują sytuację na bieżąco w sieci.

Historia Wiśniewskiego i Mandaryny to materiał na serial. Ale komentarz Biedronia sprawił, że ta plotka nabrała zupełnie innego wymiaru. Bo jedno to oglądać powroty gwiazd - a drugie uświadomić sobie, że nie każdy ma prawo do takiego samego happy endu.

Co o tym myślisz? Napisz w komentarzu.