Obiad był nieudany, ale przyjaźń przetrwała. Edyta Bartosiewicz przyznała przed kamerą, że zaprosiła Katarzynę Nosowską na posiłek i skończyło się totalnym wstydem - jej słowa.

Dwie ikony polskiej muzyki, jedna kamera i zero owijania w bawełnę. Bartosiewicz gościła w wideopodcaście "Bliskoznaczni", który Nosowska prowadzi razem z synem Mikołajem Krajewskim. I od razu było jasne, że to nie będzie zwykły wywiad.

"Tyle ze sobą przeszłyśmy"

Obie wokalistki znają się od lat - i to nie przez branżowe imprezy, lecz przez własne dzieci. Mikołaj, syn Nosowskiej, bywał w domu Bartosiewicz i spędzał czas z jej synem Alkiem. Grali razem w gry komputerowe, Alek podobno uczył Mikołaja gry na bębnach.

"Dla mnie to nie jest nawet taka rozmowa profesjonalna, bo my nie jesteśmy profesjonalni. Znamy się tak długo. Tyle ze sobą przeszłyśmy. Mikołaj też jest bliski mojemu sercu" - mówiła Bartosiewicz w podcaście "Bliskoznaczni".

Prywatna znajomość zamieniła się w coś głębszego. Na tyle głębokiego, że Bartosiewicz nie zawahała się powiedzieć wprost: "Ja cię gdzieś tam w jakimś sensie kocham, Kaśka".

Obiad, który warto zapomnieć

Nie wszystko jednak szło gładko. Bartosiewicz z rozbrajającą szczerością przyznała, że kiedyś zaprosiła Nosowską i Mikołaja na obiad - i skończyło się totalną kompromitacją w kuchni.

"Nie byłam wtedy za dobrą kucharką. Zaprosiłam Was na obiad i to był jakiś shame totalny, ale jesteś dla mnie bardzo ważną osobą i to wiesz. Zawsze Ci to mówiłam. Bardzo inspirującą" - wyznała wokalistka w "Bliskoznacznych".

Ten moment rozbawił chyba obie. Bo kto z nas nie zapraszał kogoś ważnego na obiad i nie kończył z poczuciem, że lepiej było zamówić pizzę?

Dwie kobiety, dwie kariery rozłożone na dekady, dzieci które się zaprzyjaźniły, jeden nieudany obiad i przyjaźń, która mimo to trwa. Czasem wystarczy tyle, żeby być dla kogoś ważną osobą. Co wy na to - macie taką przyjaciółkę, przed którą się nie wstydzicie nawet kulinarnych klęsk?