Piotr Banach zagrał jej melodię na gitarze. Bartosiewicz miała jedno zdanie: nie podoba mi się. Trzydzieści lat później ten numer to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich hitów wszech czasów.

Piotr Banach zagrał jej melodię na gitarze. Bartosiewicz miała jedno zdanie: nie podoba mi się. Trzydzieści lat później ten numer to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich hitów wszech czasów.

Jak powstał hymn, którego nikt nie planował?

Rok 1993, studio nagraniowe w Izabelinie. Zespół Hey nagrywa debiutancki album, a producent Andrzej Puczyński wpada na pomysł: zbliża się pierwszy wielki koncert Jurka Owsiaka w Poznaniu, trzeba coś nagrać. Gitarzysta Piotr Banach komponuje melodię i pisze tekst - ale tekst nikomu nie leży. Do pisania siada Katarzyna Nosowska. Do studia wchodzi Edyta Bartosiewicz.

Bartosiewicz sama przyznaje w Radiu 357 MUSIC, że na Hey była wtedy totalnie nastawiona. Widziała ich wcześniej w Fugazi i - jak mówi - odleciała. Energii miała więc do projektu sporo. Do piosenki - już niekoniecznie.

"Ta piosenka w ogóle mi się nie podobała"

Edyta Bartosiewicz nie kryje tego w wywiadzie dla Radia 357 MUSIC - wchodząc do studia, nie wiedziała nawet, co będzie śpiewać. Kiedy Banach zagrał jej utwór, była rozczarowana. "Weszliśmy do studia, Piotrek Banach zagrał to tylko na gitarze, mnie się ta piosenka w ogóle nie podobała. Ja w ogóle tego nie czułam, to nie były moje harmonie, nie mój przelot. Tekst był fajny, ale to nie był mój ulubiony numer" - powiedziała wprost.

Mimo to nagrała. Podczas finału 1. WOŚP w Poznaniu "Moja i twoja nadzieja" wybrzmiała w wykonaniu wszystkich zgromadzonych muzyków i natychmiast okrzyknięto ją hymnem akcji Owsiaka. Cztery lata później, w czasie powodzi tysiąclecia, powstała nowa wersja - tym razem z udziałem Natalii Kukulskiej, Grzegorza Markowskiego, Czesława Niemena i Maryli Rodowicz. W 2024 roku TVP nagrało kolejną odsłonę, dedykowaną ofiarom powodzi w Europie Środkowej.

Bartosiewicz patrzy dziś na to z dystansem, ale bez udawanej skromności. "Zgodzę się, że ja nie przewidywałam. Zresztą co ja mogłam przewidywać, ja też byłam na początku swojej drogi, ja nic jeszcze nie wiedziałam, nie miałam żadnego doświadczenia. Że ten numer stanie się tak ogromnym hitem, to było totalne zaskoczenie. Dopiero po latach do mnie dotarło" - wyznała w Radiu 357 MUSIC.

Piosenka, której nie chciała - stała się jej wizytówką na dekady. Muzyka potrafi być złośliwa.

Czy znacie inne polskie hity, które powstawały wbrew woli ich twórców? Piszcie w komentarzach.