Dzieci zostały w Uniejowicach, paszporty wylądowały w Barcelonie. Anna i Grzegorz Bardowscy postanowili, że tym razem urlop będzie tylko dla nich.

Anna i Grzegorz Bardowscy od lat udowadniają, że rolnicze życie na Dolnym Śląsku nie wyklucza podróżowania po świecie. Przynajmniej raz do roku pakują walizki i znikają za granicą. Tym razem wybrali Barcelonę - i to z jedną kluczową zmianą w planie.

Bez dzieci, za to z widokiem na katedrę

Bardowscy zostawili dzieci pod opieką i wylecieli sami. To rzadkość, bo para zazwyczaj podróżuje w komplecie. Tym razem wypad nabrał zupełnie innego wymiaru - romantycznego. Anna sumiennie relacjonuje wszystko na Instagramie: hotel z widokiem na katedrę świętej Eulalii, wąskie barcelońskie uliczki i codzienne 15 tysięcy kroków jako absolutne minimum. Kaloryczny deficyt uzupełniają tapasami. Ciężkie życie.

Anna Bardowska, dawniej nauczycielka i przedszkolanka, od lat prowadzi aktywne konto na Instagramie, gdzie konsultuje z fanami stylizacje, wnętrza i właśnie - wakacyjne destynacje. Razem z mężem Grzegorzem trafili do siebie w 2. sezonie programu "Rolnik szuka żony". Żadnych dramatów, żadnych intryg - po prostu się zakochali, wzięli ślub i mają dwoje dzieci.

Rolnicy, którzy wiedzą, jak żyć

Bardowscy od dawna przekonują, że rolnictwo może być przyjemne, dochodowe i wcale nie musi pochłaniać całego życia. Ich gospodarstwo w Uniejowicach na Dolnym Śląsku działa, a oni przy odpowiednim planowaniu potrafią wyrwać się na drugi koniec Europy. Anna promuje nowoczesne podejście do pracy na roli - takie, w którym zostaje czas na pasje.

Fani obserwują relację z Barcelony z wyraźną zazdrością. Widok na katedrę, spacery po Barcelonecie i wieczorne tapasy - trudno się dziwić. Pytanie tylko, czy dzieci w domu są równie spokojne co ich rodzice w Katalonii.