Gips, sześć tygodni przerwy i odwołane spektakle - tyle Arturowi Barcisiowi przyniosła przygoda z 'Tańcem z gwiazdami'. Aktor w końcu powiedział głośno to, o czym pewnie długo milczał.

Barciś latami mówił producentom 'Tańca z gwiazdami' nie. Powtarzał to wielokrotnie, zanim w 2010 roku w końcu się złamał i wszedł na parkiet 11. edycji programu. Partnerką aktora została Paulina Biernat. Efekt? Kontuzja, gips i lekcja, której nie zapomni.

"Reszta była okropna" - Barciś bez ogródek o TzG

W rozmowie z Vox FM Barciś nie starał się udawać, że wspomina ten czas ciepło. Wprost powiedział, że zamiast zabawy dostał ciężką pracę zakończoną złamaniem kości śródstopia. Gips założono mu na sześć tygodni - w tym czasie musiał odwołać zaplanowane spektakle teatralne.

"To nie była miła przygoda, tylko ciężka praca, która skończyła się dla mnie złamaniem kości śródstopia, gipsem na sześć tygodni i koniecznością odwoływania spektakli. Największym plusem udziału w tym programie było poznanie wspaniałej Pauliny Biernat. Reszta była okropna" - powiedział aktor w rozmowie z Vox FM.

Z programu odpadł w siódmym odcinku - właśnie przez kontuzję. Edycję wygrali ostatecznie Julia Kamińska i Rafał Maserak.

Miodowe lata i Ranczo tak, TzG - już nie

Widzowie znają Barcisia przede wszystkim z "Miodowych lat" i "Rancza" - ról, które przywarły do niego na dobre. Parkiet taneczny to był zupełnie inny świat. I jak sam przyznaje - świat, w który lepiej było nie wchodzić.

Trochę szkoda, bo Barciś to jeden z tych aktorów, których publiczność zwyczajnie lubi. Może właśnie dlatego producenci TzG tak długo go gonili. Może też dlatego tak boli, że ta jedna zgoda skończyła się tak, a nie inaczej.

Jedyna dobra rzecz, którą wyniósł z programu? Znajomość z Pauliną Biernat. Wszystko inne - jak sam mówi - woli zapomnieć. Czy kolejna propozycja z Polsatu trafi do kosza jeszcze szybciej? Pewnie tak.