Przed wielkim startem 'Tańca z gwiazdami' wszyscy wskazują Dominika Smaruja i Magdalenę Tarnowską jako faworytów. Tylko że sami zainteresowani nie myślą o zwycięstwie - myślą o sobie.
Dominik Smaruj nie czuje się faworytem
Dominik Smaruj przyznaje w rozmowie z Plotuchem, że poczucie bycia faworytem to nie jego sprawa. Presja? Nie, dziękuję. "Jeżeli tak jest, to jest to bardzo miłe" - komentuje ostrożnie gwiazdor "Pierwszej miłości", doceniając wsparcie widzów, ale nie dając się im przytłoczyć.
Ale czemu ta rozmowa brzmi inaczej niż typowe "będę walczyć na scenie"? Bo Smaruj przyzwyczaił się coś robić dla kogoś. "Ja parę rzeczy robię w życiu po to, żeby ktoś był ze mnie dumny, czy rodzice, czy środowisko" - wyznaje szczerze. Teraz się zastawia: po co?
"To nie ludzie mają być ze mnie dumni, tylko ja mam być dumny z siebie" - deklaruje. Brzmi jak hasło motywacyjne, ale w jego ustach to brzmi szczerze. Presję i stres zamienia na paliwo do rozwoju. W programie, który żeruje na emocjach i punktach, Smaruj szuka czegoś innego - autentyczności wobec siebie.
Tarnowska widzi w nim coś, co go wyróżnia
Magdalena Tarnowska, tancerka z doświadczeniem, mówi o presji jak ktoś, kto ją zna: "My z każdej sytuacji potrafimy zrobić sobie presję". W "TzG" presja przychodzi niezależnie od wyników. Tabela spada? Presja. Tabela rośnie? Też presja. "Ważne jest, by z pokorą podchodzić do tego i motywować się ciężką pracą" - dodaje praktycznie.
Co zachwycił ją w Smaruniu po dwóch tygodniach treningów? Fizyczność i coś więcej. "Fizycznie jest bardzo dobrze przygotowany, koordynacyjnie też jest fajnie. Ja widzę, jak wchodzi w ruch, to zaraz wchodzi w jakąś rolę, od razu umie nałożyć na to swój charakter" - opisuje. Innymi słowy: nie tańczy, tylko gra.
A wy? Kibicujecie tej parze czy macie swoich faworytów? 'Taniec z gwiazdami' startuje już za dwa tygodnie w Polsacie.




