Henry Tadeusz Farrell ma 16 lat i już siedział obok Brada Pitta na trybunach. Matka właśnie wyjawiła, że to nie ona decyduje o jego życiu publicznym.
Henry Tadeusz Farrell ma 16 lat i już siedział obok Brada Pitta na trybunach. Matka właśnie wyjawiła, że to nie ona decyduje o jego życiu publicznym.
Alicja Bachleda-Curuś i Colin Farrell poznali się na planie irlandzkiego filmu Ondine w 2009 roku. Zakochali się jak w bajce - i jak w bajce, szczęście nie trwało wiecznie. Związek rozpadł się kilka miesięcy po narodzinach syna. Zostało jednak coś trwalszego niż romans: Henry Tadeusz i rodzicielska przyjaźń, która - jak twierdzą oboje - działa do dziś.
"Mamy z jego tatą bardzo dobre relacje"
Bachleda-Curuś nie jest typem gwiazdy, która rozgaduje się o prywatnym życiu dziecka. Tym bardziej zwracają uwagę słowa, które wypowiedziała w nagraniu na instagramowym profilu magazynu "Business Woman & Life". "Ja bardzo szanuję jego prywatność i też on sam decyduje, kiedy chce być pokazywany, a kiedy nie" - powiedziała polska aktorka.
Wcześniej w rozmowie z "Grazią" Alicja mówiła otwarcie: "Nie wychowuję Henry'ego sama. Mam z jego tatą bardzo dobre relacje i mimo że nie jesteśmy razem, wychowujemy Henia wspólnie w miłości i przyjaźni." Jesienią ubiegłego roku oboje świętowali nawet wspólnie urodziny syna.
Brad Pitt, Leonardo DiCaprio i 16-latek z Warszawy
Henry Tadeusz nie jest już anonimowym nastolatkiem. Pod koniec czerwca pojechał z ojcem na mecz USA-Tunezja do Los Angeles. Na trybunach siedzieli obok nich Brad Pitt, Edward Norton i Leonardo DiCaprio. Bez mrugania okiem.
To nie był jego debiut. Pierwszy raz pojawił się publicznie w 2023 roku - na gali oscarowej, gdy Colin Farrell był nominowany do nagrody. Alicja wspomina tamten wieczór z uśmiechem: "Przez jeszcze wiele dni mówił, kogo poznał, jakichś swoich idoli, był w stanie się z nimi przywitać, ktoś mu podał rękę, ktoś go objął, więc to olbrzymie przeżycie dla niego" - mówiła w tym samym nagraniu.
Dumna mama podkreśliła, że nikt nie planował tamtego wieczoru jako "debiutu na czerwonym dywanie". "Myśmy nie myśleli o tym w kategoriach jego debiutu, a bardziej przygody i doświadczenia" - zaznaczyła Bachleda-Curuś.
Syn hollywoodzkiej pary dorasta w blasku fleszy - i wygląda na to, że robi to dokładnie na własnych warunkach. Ciekawe, kiedy zobaczymy go następnym razem. I czy tym razem sam się zdecyduje na coś więcej niż trybuna stadionu.




