Alicja Bachleda-Curuś bardzo chciała, żeby jej syn mówił po polsku. Skończyło się na angielskim - i to ona przyznaje, że to jej wina.
Henry Tadeusz ma polskie drugie imię, polską mamę i polskich dziadków pod Wisłą. A mimo to język Mickiewicza przegrywa u niego z angielskim. Alicja Bachleda-Curuś nie ukrywa, że to efekt jej własnej decyzji.
Jak się poznali? Historia jak z hollywoodzkiego scenariusza
Alicja i Colin Farrell trafili na siebie na planie irlandzkiego filmu "Ondine" w 2009 roku. Ona - ambitna Polka z dyplomem nowojorskiego Lee Strasberg Theatre and Film Institute, on - jeden z najbardziej rozchwytywanych aktorów tamtych lat. Uczucie pojawiło się błyskawicznie, choć Farrell był wtedy w związku z pisarką Emmą Forrest.
We wrześniu 2009 roku na świat przyszedł Henry Tadeusz - drugi syn Farrella (wcześniej, w 2003 roku, urodził mu się James z modelką Kim Bordenave). Rok później para się rozstała, ale dzięki synowi ich drogi do dziś się przecinają. Niedawno podobno świętowali we trójkę jego urodziny.
Dlaczego Henry nie mówi po polsku? Aktorka wyjawiła kulisy
Bachleda-Curuś chciała wychować syna dwujęzycznie, ale angielski okazał się silniejszy - słyszał go wszędzie wokół siebie w Stanach. W pewnym momencie aktorka podjęła decyzję, którą teraz opisuje wprost jako kompromis.
"Mimo że zależało mi bardzo, żeby mówił głównie po polsku, język angielski przychodził mu łatwiej, słyszał go wokół, a ja z kolei chciałam się móc z nim jak najszybciej porozumieć. Poszłam na kompromis" - powiedziała w rozmowie z magazynem "Życie na gorąco".
Nie znaczy to jednak, że z polskim jest zupełnie na straconej pozycji. Według aktorki Henry traktuje wyjazdy do dziadków Lidii i Tadeusza (po którym nosi drugie imię) jak okazję do intensywnego treningu. "Przygotowuje sobie całe wypowiedzi, jak ma jechać do dziadków, strasznie go to cieszy" - zapewniała Bachleda-Curuś.
Oboje rodzice mieszkają w Stanach, co sprawia, że podział opieki nad Henrym przebiega bez większych komplikacji. Chłopak dorasta między dwiema kulturami - i choć polska trochę przegrywa na co dzień, najwyraźniej nie odpuszcza jej całkowicie.
Ciekawe, czy za kilka lat Henry zaskoczy wszystkich płynną polszczyzną. Albo przynajmniej kilkoma zdaniami dla dziadków. A wy - próbowaliście uczyć dzieci języka, który sami znacie? Piszcie w komentarzach.




