Grzegorz Małecki rozwiódł się kilka lat temu, ale jego mama do dziś nie pogodziła się z tym faktem. Anna Seniuk podobno wierzy, że syn wróci do byłej żony - i wcale tego nie ukrywa przed bliskimi.
Mało kto wiedział, że Anna Seniuk i Grzegorz Małecki to matka i syn. Aktorka jest profesorem warszawskiej Akademii Teatralnej i zasiadała w komisji egzaminacyjnej, gdy Małecki zdawał na studia aktorskie. Wyszła z sali, gdy tylko go zobaczyła. On przez całe studia mówił do niej wyłącznie "pani profesor".
Ślub po sześciu latach, rozwód po kilkunastu
Grzegorz Małecki poznał swoją żonę Kingę Ilgner podczas prób do "Operetki" Witolda Gombrowicza w Teatrze Narodowym. Ich znajomość zaczęła się od kłótni. Do ślubu zwlekali sześć lat, a rok po ceremonii na świat przyszła córka, potem syn. Przez długi czas oboje pracowali wyłącznie w teatrze i - jak wynika z relacji mediów - finansowo nie było łatwo. Sytuacja zmieniła się, gdy Małecki dostał rolę w serialu "M jak miłość".
Potem zaczęły się kłopoty. Według nieoficjalnych informacji aktor miał zaryzykować małżeństwem - nie dla Dominiki Ostałowskiej, z którą media przez lata przepowiadały mu romans, lecz dla zupełnie innej kobiety, której tożsamości nigdy publicznie nie ujawniono. Skończyło się wyprowadzką z domu.
Anna Seniuk próbowała wtedy przekonać syna, żeby nie podejmował pochopnej decyzji. Sama była już po rozwodzie, więc - jak wynika z doniesień - nie miała mocnych argumentów. Para zdecydowała się na separację. Po trzech latach sąd oficjalnie orzekł rozwód. Żadne z nich nigdy publicznie nie wyjaśniło przyczyn.
Mama wciąż wierzy w ich miłość
Osoba z otoczenia Seniuk zdradziła w rozmowie z tygodnikiem "Na żywo", że aktorka nie przestała kibicować byłej synowej. "Choć nie chce mówić tego głośno, wierzy, że Grzegorz wróci do byłej żony. Cieszy się, że teraz wiele czasu spędza z dziećmi i jest częstym gościem w domu Kingi. Ania wciąż jest zdania, że tych dwoje się kocha. W ich gestach i spojrzeniach widzi uczucie" - czytamy.
Sam Małecki w rozmowie z Marią Seweryn przyznał się do kolejnego związku, który opisał bez ogródek: "Lubię dzikość. Dla mnie dzień czy tydzień bez konkretnej awantury, kiedy nie ma trzęsienia ziemi, to czas stracony. Mój obecny związek taki jest. Ale czuję w tym naszą miłość, naszą energię". Podobno mówił wówczas o kobiecie imieniem Edyta, specjalistce od PR. Ten związek też podobno nie przetrwał.
Anna Seniuk czeka więc cierpliwie. I - według bliskich - wciąż nie traci nadziei.




